*Przypomnienie*
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
Niestety czekała mnie tam nie miła niespodzianka...
Nie miła niespodzianka zwana Amy.
-Ty suko! Jak mogłaś mi odebrać chłopaka?! Hazza jest mój czy ci się to podoba czy nie więc się od niego odczep!-naskoczyła na mnie ta lafirynda.
Ej! Coś tu jest nie tak! Nie dość, że przyłazi nie proszona i się wpycha do MOJEGO domu to jeszcze na mnie naskakuje i wrzeszczy oraz wyzywa od suk w MOIM domu!
-Ja ci odebrałam faceta?! Czy ty się słyszysz?! Samo go straciłaś wyjeżdżając i mu nic o tym nie mówiąc, więc mi tu nie wyjeżdżaj z takimi tekstami! Nagle sobie o nim przypomniałaś i co?! Myślisz że ci do stóp padnie?! No to chyba jesteś w błędzie!-powiedziałabym jej coś jeszcze, gdyby nie przyszli chłopcy.
-Co się tu kurwa dzieję?!-wydarł się Harry obejmując mnie ramieniem.- Przestań wyzywać moją dziewczynę! A po za tym my już nie jesteśmy razem!
-Ale Harry...-jęknęła.
-Co?! Dobrze słyszałaś! Wyjechałaś bez słowa i teraz nagle wracasz i myślisz że będzie jak dawniej? O tuż mylisz się!- wydarł się na nią.
-Ale Harry ja musiałam wyjechać!
-Tak? A to niby czemu?
-Bo ja byłam w ciąży! Nie rozumiesz?! Nie chciałam Ci zniszczyć kariery!-wypłakała.
Czy...czy ona powiedziała coś o ciąży?! Czyli, że...nie!
Szybko wyrwałam się z uścisku lokatego i pobiegłam do pokoju nie zważając na jego wołania. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i się zamknęłam. Czym prędzej walnęłam się na łóżko i rozryczałam się jak bóbr. Wtuliłam się w poduszkę, która jeszcze pachniała Nim. Że oni mieli mieć dziecko?! Nieeee...
Co z tego że jeszcze nie byliśmy razem? Co z tego że był z nią? Co z tego jeśli oni mieli mieć dziecko?!
-Andżelika! Andżelika otwórz! To nie tak jak myślisz!-niech się dobija. Ja i tak nie zamierzam otworzyć.
Włożyłam słuchawki na uszy i najgłośniej jak się tylko dało odpaliłam pierwszą z brzegu piosenkę z mojej MP4. Jak się okazało było to Same Mistakes. Gdy tylko usłyszałam jego głos ponownie, jeszcze bardziej zaczęłam ryczeć. Nawet się nie spostrzegłam kiedy usnęłam.
Obudziłam się z wielkim bólem głowy. To pewnie od płaczu. W głowie nadal rozbrzmiewały mi słowa piosenki "But we're making all the same mistakes".
Leniwie podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Kiedy tylko ujrzałam swoje odbicie-przeraziłam się.
Każdy włos w inną stronę, czerwone i opuchnięte oczy od płaczu i czarne, zaschnięte stróżki tuszu do rzęs.
Gdy mniej więcej się ogarnęłam, po cichutku wyszłam z pokoju. Przelotnie spojrzałam jeszcze na zegar, który wskazywał 7:19 p.m. Na paluszkach przeszłam koło salonu w którym chyba się kłócili i wybiegłam z domu.
Nie wiem gdzie biegłam ważne żeby jak najdalej od Niego. Po 10 minutach sprintu <sama sobie się dziwie, że tyle przebiegłam> przysiadłam pod jakimś wielkim drzewem koło stawu. Był akurat zachód słońca.
Oparłam się o drzewo i zamknęłam oczy. Wsłuchiwałam się śpiew ptaków i ledwo słyszalny szum wody.
Nawet nie spostrzegłam, kiedy ktoś się do mnie przysiad.
Gwałtownie otworzyłam oczy i spostrzegłam, że koło mnie siedzi nie kto inny jak Harry.
-Co ty tu robisz?-zapytałam, usilnie unikając jego wzroku.
-Kiedy mnie coś gnębi, lubię tu przychodzić.- oznajmił.-Musimy pogadać.
-Nie mamy o czym.-odparłam szybko.
-Ja jestem innego zdania. Nie musisz nic mówić, tylko mnie słuchaj.
Na znak zgody pokiwałam tylko głową.
-To nie mogło być moje dziecko, jeśli wg zaszła w ciąże. Musiała mnie zdradzić...
-Skąd ta pewność, że nie twoje?-przerwałam mu, spoglądając na niego ukradkiem. Z jego twarzy nie mogłam nic wyczytać. Oprócz tego że był nadzwyczaj spokojny. Ale za to oczy...nie było już tam tych iskierek radości...
-Bo my tego nie robiliśmy.-powiedział jak by to była najoczywistsza rzecz na świecie.
-I ja może mam Ci wierzyć? popatrzyłam mu w oczy.
-Tak. Nigdy nic pomiędzy nami nie zaszło oprócz pocałunków.
-A czujesz coś jeszcze do niej?
-Nie. Teraz liczysz się tylko ty.
W jego zielonych tęczówka tańczyła teraz iskierka nadziei. Chyba nie kłamał.
Jako odpowiedź, wpiła się w jego wargi. Jak znowu znów poczuć to przyjemne uczucie. Jak dobrze znów go dotknąć a co dopiero.
Kiedy się od siebie oderwaliśmy, przytuliłam się do niego.
-Kocham Cię.-szepnął mi do ucha.
-Ja ciebie też kocham Harry.
***
I jak? Tez wątek wyszedł na spontana :D Rozdział pisany przy piosenka One Direction a konkretnie "Same Mistakes", 'Moments", "Gotta be you" oraz "More than this" :)
15 komentarzy=NN ;)
czwartek, 9 sierpnia 2012
środa, 8 sierpnia 2012
Rozdział osiemnasty :)
Obudziły mnie wtargnięcie do mojego pokoju, przez nieproszonego gościa zwanego Lou.
-AAA Andżelika! Harry zniknął! AAAA aa cześć Hazza?- Lou. Ty to masz spóźniony zapłon.-A co czemu wy śpicie razem?-zapytał mrużąc oczy.
-Bo tak, a teraz wypad bo kotem poszczuję!-wydarłam się i rzuciłam w niego poduszką.
-Ależ ty drażliwa z rana.-wybełkotał pod nosem za co dostał znowu poduszką i wylazł.
Jak tylko drzwi się po nim zamknęły można było usłyszeć "LUDZIE! WIECIE ŻE ONI SPALI RAZEM?!"
-LUDZIE!A WIECIE ŻE ON JEST IDIOTĄ?!-wydarłam się na całe gardło na co Harry o mało nie spadł z łóżka ze śmiechu.
-Wstajemy?-zapytałam.
Ten tylko mnie przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował.
-Teraz możemy.- powiedział z łobuzerskim uśmiechem. Ja tylko przewróciłam oczami i podeszłam do szafy.
-Będziesz się tu przebierać-zapytał, siadając i się przeciągając.
-Chciałbyś.-mruknęłam.
-A żebyś wiedziała, żebym chciał!
-Idiota!
-Taaa wczoraj kocham Cię a dziś idiota!
Wystawiłam mu tylko język i poczłapałam do łazienki. Wyszłam już ubrana i zeszłam na dół.
Chyba dziewczyny poszły do siebie bo nigdzie ich niema...
-HEJ WAM!!!-wydarłam się na co pijaczyny syknęły.-Ej! Jak Lou się darł to było dobrze ale jak ja to ssss!-krzyknęłam oburzona.
-Spokojnie, dostał za swoje-szepnął Niall i wskazał na Lou, który miał wiieelkiiieeegooo guza na tym pustym łbie.
-No ale widzę, że kac męczy!-specjalnie się darłam najgłośniej jak potrafiłam. Mówiłam, że będę wredna :>
-Noooo ja już wypiłem 5l wody-wyszeptał Zayn.
-A ja się czuję świetnie!-zaświergotał Liam.
Zostawiłam ich w salonie i podreptałam do kuchni. W oczy rzucił mi się Hazza w fartuszku! Hahahahah fartuszku?!
Postanowiłam, że go zajdę od tyłu. Nie słyszalnie przeszłam kuchnie i uwiesiłam się na jego plecach jak małpka.
-GET OUT OF MY KITCHEN!!!
-Ok, ok! Tylko się nie drzyj..-mruknęłam, odklejając się od niego a on w końcu obrócił się w moją stronę.
-O kotku! Przepraszam, myślałem że to znów Niall. Chodź tu do mnie.-przyciągnął mnie do siebie i czule pocałował. Kiedy się od siebie odkleiliśmy wyskoczyłam na blat kuchenny i mu się przyglądałam.
-Co robisz?-zapytałam.
-Omlety.
-Pomóc Ci?
-Nie trzeba, ale dziękuje. :)- i dał mi całusa.
Zeskoczyłam z blatu i podeszłam do lodówki,ale kiedy chciałam zamknąć ktoś znów mnie uprzedził. -.-
Odwróciłam się i ooooo ale niespodzianka! Hazza? Nie spodziewałam się tego! :D
-Czy ty nie uważasz, że to już jest nasze miejsce?-zapytałam.
-Yychym.
Już nasze usta miały znów się złączyć ale nam bezczelnie przerwano -.-
-Głodny jestem!-zgadnijcie kogo to niesie.
-Ty zawsze jesteś głodny!-jęknęłam.
Po śniadaniu <praktycznie wszystko i tak zeżarł Niall> legliśmy w salonie jak dłudzy i leniwi.
Uznaliśmy, że dzisiejszy dzień spędzimy na kanapie.
Już leżałam. Już było fajnie. Ale nieeee! Kogoś musi nieść! A oczywiście im się nie chcę otworzyć więc ja muszę. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Niestety czekała mnie tam nie miła niespodzianka...
***
I jest osiemnastka! Fajnie, też się cieszę :D Dziękuje wam za ciepłe słowa. Nie było tam jeszcze 15 kom. ale dodałam bo już wcześniej napisałam ;)
15 kom.=NN
-AAA Andżelika! Harry zniknął! AAAA aa cześć Hazza?- Lou. Ty to masz spóźniony zapłon.-A co czemu wy śpicie razem?-zapytał mrużąc oczy.
-Bo tak, a teraz wypad bo kotem poszczuję!-wydarłam się i rzuciłam w niego poduszką.
-Ależ ty drażliwa z rana.-wybełkotał pod nosem za co dostał znowu poduszką i wylazł.
Jak tylko drzwi się po nim zamknęły można było usłyszeć "LUDZIE! WIECIE ŻE ONI SPALI RAZEM?!"
-LUDZIE!A WIECIE ŻE ON JEST IDIOTĄ?!-wydarłam się na całe gardło na co Harry o mało nie spadł z łóżka ze śmiechu.
-Wstajemy?-zapytałam.
Ten tylko mnie przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował.
-Teraz możemy.- powiedział z łobuzerskim uśmiechem. Ja tylko przewróciłam oczami i podeszłam do szafy.
-Będziesz się tu przebierać-zapytał, siadając i się przeciągając.
-Chciałbyś.-mruknęłam.
-A żebyś wiedziała, żebym chciał!
-Idiota!
-Taaa wczoraj kocham Cię a dziś idiota!
Wystawiłam mu tylko język i poczłapałam do łazienki. Wyszłam już ubrana i zeszłam na dół.
Chyba dziewczyny poszły do siebie bo nigdzie ich niema...
-HEJ WAM!!!-wydarłam się na co pijaczyny syknęły.-Ej! Jak Lou się darł to było dobrze ale jak ja to ssss!-krzyknęłam oburzona.
-Spokojnie, dostał za swoje-szepnął Niall i wskazał na Lou, który miał wiieelkiiieeegooo guza na tym pustym łbie.
-No ale widzę, że kac męczy!-specjalnie się darłam najgłośniej jak potrafiłam. Mówiłam, że będę wredna :>
-Noooo ja już wypiłem 5l wody-wyszeptał Zayn.
-A ja się czuję świetnie!-zaświergotał Liam.
Zostawiłam ich w salonie i podreptałam do kuchni. W oczy rzucił mi się Hazza w fartuszku! Hahahahah fartuszku?!
Postanowiłam, że go zajdę od tyłu. Nie słyszalnie przeszłam kuchnie i uwiesiłam się na jego plecach jak małpka.
-GET OUT OF MY KITCHEN!!!
-Ok, ok! Tylko się nie drzyj..-mruknęłam, odklejając się od niego a on w końcu obrócił się w moją stronę.
-O kotku! Przepraszam, myślałem że to znów Niall. Chodź tu do mnie.-przyciągnął mnie do siebie i czule pocałował. Kiedy się od siebie odkleiliśmy wyskoczyłam na blat kuchenny i mu się przyglądałam.
-Co robisz?-zapytałam.
-Omlety.
-Pomóc Ci?
-Nie trzeba, ale dziękuje. :)- i dał mi całusa.
Zeskoczyłam z blatu i podeszłam do lodówki,ale kiedy chciałam zamknąć ktoś znów mnie uprzedził. -.-
Odwróciłam się i ooooo ale niespodzianka! Hazza? Nie spodziewałam się tego! :D
-Czy ty nie uważasz, że to już jest nasze miejsce?-zapytałam.
-Yychym.
Już nasze usta miały znów się złączyć ale nam bezczelnie przerwano -.-
-Głodny jestem!-zgadnijcie kogo to niesie.
-Ty zawsze jesteś głodny!-jęknęłam.
Po śniadaniu <praktycznie wszystko i tak zeżarł Niall> legliśmy w salonie jak dłudzy i leniwi.
Uznaliśmy, że dzisiejszy dzień spędzimy na kanapie.
Już leżałam. Już było fajnie. Ale nieeee! Kogoś musi nieść! A oczywiście im się nie chcę otworzyć więc ja muszę. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Niestety czekała mnie tam nie miła niespodzianka...
***
I jest osiemnastka! Fajnie, też się cieszę :D Dziękuje wam za ciepłe słowa. Nie było tam jeszcze 15 kom. ale dodałam bo już wcześniej napisałam ;)
15 kom.=NN
niedziela, 5 sierpnia 2012
Rozdział siedemnasty *-*
Zbliżała się nie ubłagalnie, niestety. Spojrzałam na mojego chłopaka <hskdbssdsjns jak to zajebiście brzmi> ale on chyba jeszcze jej nie zauważył.
Nienawidzę tej zdziry, nie tylko z powodu Harr'ego ale i również, bo i ja miałam z nią nieprzyjemności o których wie tylko Niall. A mianowicie pół roku temu na moją <całe szczęście> tygodniową trasę po UK wybrałam się z tą o to wiedźmą. Musiałam, bo ona miała codziennie relacjonować każdy dzień czy coś tam. W każdym bądź razie, to był najgorszy tydzień w moim życiu! Nie dość, że miałyśmy pokoje koło siebie, to jeszcze na każdą noc miała innego "wybranka". A nie będę się rozczulać nad innymi sprawkami, bo mi by życia zabrakło żeby to wszystko wymienić.
-A kogo my tu mamy? Smarkula wtulona w MOJEGO chłopaka?! Harryyyy!-dotarła. Mówiłam, że ona ma problem z psychiką? No to chyba oczywiste.
-Spierdzielaj starucho i idź znaleźć sobie wybranka na noc!-powiedziałam kpiarsko.
-To wy się znacie?- szepnął mi na ucho loczek.
-Niestety, miałam tą nie przyjemność ją poznać...kiedy indziej Ci opowiem.-szepnęłam w jego kierunku.
-Właśnie do niego przyszłam ale niestety mi go blokujesz!- wysyczała ta jędza.
-Weź ten swój stary, pomarszczony tyłek i idź do diabła!- powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
-Caroline, weź się i nie zakłócaj naszego udanego wieczoru.-powiedział dziwnie spokojnie chłopak, jeszcze mocniej mnie obejmując.
-Alee Harryyy! Ja przyszłam do Ciebie!
-Weź idź do tych swoich kolesi z hotelu na jedną noc. Chociaż czekaj,czekaj! Jak mu było...Josh? Tak chyba tak! Josh był na dwie!-uśmiechnęłam się złośliwie.
-MILCZ SMARKULO!-wydarła się. Pfff! Uważaj, bo Cię posłucham! -.-
-Caroline! Chyba coś mówiłem?!-wydarł się już mniej spokojniej Hazza.
Ta tylko wymamrotała coś pod nosem typu "jeszcze się spotkamy" czy coś ale delikatnie mówiąc miałam ją w dupie.
-Co za zdzira.-wysyczałam.
-Oj już dobrze, znów jesteśmy tylko ty i jaa...-to powiedziawszy przybliżył się do mnie i znów pocałował.
-EJ KEVINY! JE *HLIP* DZI*HLIP*P DO *HLIP* DOMU *HLIP*- wybełkotał ledwo się na nogach trzymając Lou. Za nim stali <jeśli staniem można było nazwać jakieś dziwne wygibasy jak by się mieli zaraz polać> Zayn i Niall. Teraz dopiero widzę jak się drastycznie myliłam. Oni nie byli spici w cztery dupy tylko chyba w sześć albo siedem dup! Każda z dziewczyn chwyciła swojego pijaczynę pod rękę a ja z Harry'm wzięłam mojego brata i wsiedliśmy do samochodu, tym razem prowadzonego przez trzeźwego Liam'a i pojechaliśmy do domu.
Ledwo udało mi się położyć na łóżku tą pijaczynę zwaną potocznie Niall'em, bo wyrywał się że on chcę do jedzeniowa gdzie podobno kompie się w nutelli i jeździ żelkami. Taaa ja też tak chcę! Bełkotał coś tam później o jedzeniu i zasnął.
Kiedy już byłam przebrana w piżamę i miałam kłaść się do łóżka, ktoś zapukał do moich drzwi.
Z myślą, że to któraś z dziewczyn czegoś chciała krzyknęłam proszę.
Zgadnijcie kogo to niosło o 3 nad ranem. Chwila? 3 nad ranem? Się zasiedzieliśmy...
W każdym bądź razie nie myliliście się, bo to był Harry w samych bokserkach.
-Mogę z tobą spać?-zapytał z miną niewiniątka.
-A nie masz własnego łóżka?- zrobił minę zbitego kociaka.
-Mam, ale ja chcę z tobą!- i zrobił oczy kota ze Shreka.
Jeszcze raz ogarnęłam go od góry do dołu wzrokiem i nie chcąc mój wzrok tak czy siak zatrzymał się na jego bokserkach. Po prostu czuję tą czerwień na policzkach -.-
-Sądząc po twoim wzroku na moim kroczu, zapewne to znaczy że tak!-uśmiechnął się łobuzersko na co poczułam że moje policzki robią się jeszcze gorętsze.- Oj nie czerwień się tak! Też zdążyłem Cię już obejrzeć i muszę przyznać, że te spodenki idealnie podkreślają twoją pupę!- to mówiąc podszedł powoli do mnie i objął w pasie jedną ręką i tak dotykając mojego tyłka -.-
-Nie mogłeś się oprzeć?-zapytałam cwaniacko.
-Oj nie! A i jeszcze ta bluzka taka fajnie opięta- udał że myśli <bo to nie realne żeby on myślał naprawdę>- chociaż według mnie o niebo byś lepiej wyglądała bez niej!- po czym mnie namiętnie pocałował.
-Taa! Marzenie!- szepnęłam tuż przy jego ustach.
-A żebyś wiedziała, że marzenie!
-Może już niedługo się spełni?-ten błysk w jego oczach po wypowiedzeniu tych słów.
-Ale na pewno nie teraz!- dodałam szybko.
-Ale czemu?-jęknął.
-Nie marudź!
Po czym położyłam się na łóżku a on koło mnie. Wtuliłam się w jego gołą klatę *-*.
-Dobranoc kotku. Kocham Cię!-szepnął mi do ucha i pocałował w czoło.
-Dobranoc. Ja ciebie też.-odpowiedziałam i odpłynęłam w ramiona morfeusza.
***
I wreszcie jest! Juchu! Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa i wg komentarze! KOCHAM WAS!
15 kom=NN :)
Nienawidzę tej zdziry, nie tylko z powodu Harr'ego ale i również, bo i ja miałam z nią nieprzyjemności o których wie tylko Niall. A mianowicie pół roku temu na moją <całe szczęście> tygodniową trasę po UK wybrałam się z tą o to wiedźmą. Musiałam, bo ona miała codziennie relacjonować każdy dzień czy coś tam. W każdym bądź razie, to był najgorszy tydzień w moim życiu! Nie dość, że miałyśmy pokoje koło siebie, to jeszcze na każdą noc miała innego "wybranka". A nie będę się rozczulać nad innymi sprawkami, bo mi by życia zabrakło żeby to wszystko wymienić.
-A kogo my tu mamy? Smarkula wtulona w MOJEGO chłopaka?! Harryyyy!-dotarła. Mówiłam, że ona ma problem z psychiką? No to chyba oczywiste.
-Spierdzielaj starucho i idź znaleźć sobie wybranka na noc!-powiedziałam kpiarsko.
-To wy się znacie?- szepnął mi na ucho loczek.
-Niestety, miałam tą nie przyjemność ją poznać...kiedy indziej Ci opowiem.-szepnęłam w jego kierunku.
-Właśnie do niego przyszłam ale niestety mi go blokujesz!- wysyczała ta jędza.
-Weź ten swój stary, pomarszczony tyłek i idź do diabła!- powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
-Caroline, weź się i nie zakłócaj naszego udanego wieczoru.-powiedział dziwnie spokojnie chłopak, jeszcze mocniej mnie obejmując.
-Alee Harryyy! Ja przyszłam do Ciebie!
-Weź idź do tych swoich kolesi z hotelu na jedną noc. Chociaż czekaj,czekaj! Jak mu było...Josh? Tak chyba tak! Josh był na dwie!-uśmiechnęłam się złośliwie.
-MILCZ SMARKULO!-wydarła się. Pfff! Uważaj, bo Cię posłucham! -.-
-Caroline! Chyba coś mówiłem?!-wydarł się już mniej spokojniej Hazza.
Ta tylko wymamrotała coś pod nosem typu "jeszcze się spotkamy" czy coś ale delikatnie mówiąc miałam ją w dupie.
-Co za zdzira.-wysyczałam.
-Oj już dobrze, znów jesteśmy tylko ty i jaa...-to powiedziawszy przybliżył się do mnie i znów pocałował.
-EJ KEVINY! JE *HLIP* DZI*HLIP*P DO *HLIP* DOMU *HLIP*- wybełkotał ledwo się na nogach trzymając Lou. Za nim stali <jeśli staniem można było nazwać jakieś dziwne wygibasy jak by się mieli zaraz polać> Zayn i Niall. Teraz dopiero widzę jak się drastycznie myliłam. Oni nie byli spici w cztery dupy tylko chyba w sześć albo siedem dup! Każda z dziewczyn chwyciła swojego pijaczynę pod rękę a ja z Harry'm wzięłam mojego brata i wsiedliśmy do samochodu, tym razem prowadzonego przez trzeźwego Liam'a i pojechaliśmy do domu.
Ledwo udało mi się położyć na łóżku tą pijaczynę zwaną potocznie Niall'em, bo wyrywał się że on chcę do jedzeniowa gdzie podobno kompie się w nutelli i jeździ żelkami. Taaa ja też tak chcę! Bełkotał coś tam później o jedzeniu i zasnął.
Kiedy już byłam przebrana w piżamę i miałam kłaść się do łóżka, ktoś zapukał do moich drzwi.
Z myślą, że to któraś z dziewczyn czegoś chciała krzyknęłam proszę.
Zgadnijcie kogo to niosło o 3 nad ranem. Chwila? 3 nad ranem? Się zasiedzieliśmy...
W każdym bądź razie nie myliliście się, bo to był Harry w samych bokserkach.
-Mogę z tobą spać?-zapytał z miną niewiniątka.
-A nie masz własnego łóżka?- zrobił minę zbitego kociaka.
-Mam, ale ja chcę z tobą!- i zrobił oczy kota ze Shreka.
Jeszcze raz ogarnęłam go od góry do dołu wzrokiem i nie chcąc mój wzrok tak czy siak zatrzymał się na jego bokserkach. Po prostu czuję tą czerwień na policzkach -.-
-Sądząc po twoim wzroku na moim kroczu, zapewne to znaczy że tak!-uśmiechnął się łobuzersko na co poczułam że moje policzki robią się jeszcze gorętsze.- Oj nie czerwień się tak! Też zdążyłem Cię już obejrzeć i muszę przyznać, że te spodenki idealnie podkreślają twoją pupę!- to mówiąc podszedł powoli do mnie i objął w pasie jedną ręką i tak dotykając mojego tyłka -.-
-Nie mogłeś się oprzeć?-zapytałam cwaniacko.
-Oj nie! A i jeszcze ta bluzka taka fajnie opięta- udał że myśli <bo to nie realne żeby on myślał naprawdę>- chociaż według mnie o niebo byś lepiej wyglądała bez niej!- po czym mnie namiętnie pocałował.
-Taa! Marzenie!- szepnęłam tuż przy jego ustach.
-A żebyś wiedziała, że marzenie!
-Może już niedługo się spełni?-ten błysk w jego oczach po wypowiedzeniu tych słów.
-Ale na pewno nie teraz!- dodałam szybko.
-Ale czemu?-jęknął.
-Nie marudź!
Po czym położyłam się na łóżku a on koło mnie. Wtuliłam się w jego gołą klatę *-*.
-Dobranoc kotku. Kocham Cię!-szepnął mi do ucha i pocałował w czoło.
-Dobranoc. Ja ciebie też.-odpowiedziałam i odpłynęłam w ramiona morfeusza.
***
I wreszcie jest! Juchu! Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa i wg komentarze! KOCHAM WAS!
15 kom=NN :)
czwartek, 2 sierpnia 2012
Rozdział szesnasty :*
Spojrzałam tylko na dziewczyny, które sądząc po ich minach chyba też nic nie wiedzą. Kiedy zauważyły że na nie patrze, wzruszyły tylko ramionami.
Piosenka dobiegła końca i Hazza przejął głos.
-Ja chciałbym jeszcze coś zrobić, póki jesteśmy na scenie i nikt nas jeszcze nie wygonił - tu publika cicho się zaśmiała.- A mianowicie najpierw chcę zaprosić na scenę bardzo ważną dla mnie osobę. Andżeliko, możesz do mnie przyjść?
Czy...czy on powiedział że jestem dla niego ważna?
Niepewnie podeszłam do niego.
-Zanim zacznę to chciałbym Ci zaśpiewać piosenkę. -powiedział patrząc mi w oczy.
Z głośników płynęła melodia do "More than this" i Harry zaczął śpiewać zwrotkę Liam'a.
Na chwilę odwróciła wzrok od jego pięknych zielonych tęczówek i spojrzałam na resztę chłopaków. Na twarzy każdego widniał promienny, sympatyczny uśmiech. No u Niall'a można było jeszcze zauważyć troskę...
Znów wróciłam do zielonookiego, który z uwagą mi się przyglądał. "Cause, I can love you more than this"
Tym razem to nie było tylko parę słów piosenki. Teraz byłe one przepełnione czułością, delikatnością...miłością....
Z tego wszystkiego, nawet nie spostrzegłam kiedy po moim policzku zaczęła spływać samotna łza. Tak. Ja twarda, niezależna, wredna Andżelika Karolina Horan, która ma wyjebane na wszystko i wszystkich- wzruszyła się.
Kiedy zakończył tą piękną piosenkę, podszedł do mnie i jeszcze głębiej spojrzał mi w oczy.
-Ja zawsze byłem nieśmiały w twoim towarzystwie jak już wiesz. Już od czasów X-Factor'a jak się poznaliśmy, nie byłaś dla mnie tylko przyjaciółką. Dopiero w ostatnim tygodniu się przełamałem. To co się wtedy zdarzyło miało dla mnie ogromne znaczenie. Każdy pocałunek, każde przytulenie, to wszystko było przepełnione miłością. Kocham Cię. Kocham i to bezgranicznie. Może właśnie robię z siebie debila ale ja muszę to zrobić. Czy zechciałabyś zostać moją dziewczyną i przez to uczynić mnie najszczęśliwszym człowiekiem za świecie?
W tym właśnie momencie, z głośników wydobyła się melodia do piosenki "Marry you"- Bruno Marsa a dokładnie fragment:
"Don't say no no no no no
Just say yeach yeach yeach yeach yeach
And we'll go go go go go
If you ready like I'm ready"- śpiewane przez chłopaków.
Automatycznie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Jak tylko skończyli, wprost rzuciłam się na loczka i go pocałowałam. On odwzajemnił pocałunek. Jeśli myślałam, że najlepszy był on w kuchni, to teraz zdecydowanie zmieniam zdanie!
Kiedy się od siebie niechętnie oderwaliśmy on ponowił pytanie.
-To znaczy że tak?
-Oczywiście!-wykrzyczałam się do niego przytuliłam.- Nawet nie wiesz jak długo czekałam na ten moment-wyszeptałam mu do ucha.
Teraz to on mnie pocałował. Nie obchodziło mnie, że właśnie ileś set ludzi ogląda nas na widowni i biję barwo. Że ileś set tysięcy nas teraz ogląda w TV. Mam to gdzieś. Teraz liczy się tylko on.
Oderwaliśmy się od siebie, chwyciliśmy za ręce i zeszliśmy ze sceny wraz z tymi ćwokami. Taa wiem że nie powinnam teraz tak o nich mówić ale to jest silniejsze. :D
-O boże nawet nie wiesz jak się ciesze!- wykrzyczała Danielle i mnie przytuliła. Tak samo postąpiła reszta ze mną i moim chłopakiem.
Mój chłopak-jak pięknie to brzmi...
Do końca gali siedzieliśmy tylko na swoich miejscach i trzymaliśmy się za ręce. No może czasem się pocałowaliśmy...
Dobra! A tak na serio, to praktycznie cały czas byliśmy w siebie wessani można powiedzieć :D
Wyszliśmy tylnym wyjściem i kierowaliśmy się jeszcze na after-party. Po 10 min byliśmy na miejscu.
Przez ileś tam godzin nic się specjalnego nie wydarzyło. My wtuleni w siebie, dziewczyny o czymś plotkowały a ta czwóreczka już po godzinie była nachlana w 4 dupy. Hahahaah ale jutro będzie zabawnie Buahahahahahah! Nie będzie litości! Tak właściwie, to coś czuję że jutro będę chciała zagrać na perkusji lub użyć do czegoś jak że głośnego miksera...<złośliwa mina>
Ja nadal w tulona w Harr'ego w pewnej chwili zauważyłam jakąś postać, która idzie w naszym kierunku.
Z czasem jak się przybliżała zauważyłam, że to nie kto inny jak pani Caroline Babcia Flack...
***
Jeeee i jak się podoba? Dla mnie jest ok, choć i tak w mojej głowie to ciut inaczej wyglądało :D
15 komentarzy = Nowy rozdział
Piosenka dobiegła końca i Hazza przejął głos.
-Ja chciałbym jeszcze coś zrobić, póki jesteśmy na scenie i nikt nas jeszcze nie wygonił - tu publika cicho się zaśmiała.- A mianowicie najpierw chcę zaprosić na scenę bardzo ważną dla mnie osobę. Andżeliko, możesz do mnie przyjść?
Czy...czy on powiedział że jestem dla niego ważna?
Niepewnie podeszłam do niego.
-Zanim zacznę to chciałbym Ci zaśpiewać piosenkę. -powiedział patrząc mi w oczy.
Z głośników płynęła melodia do "More than this" i Harry zaczął śpiewać zwrotkę Liam'a.
Na chwilę odwróciła wzrok od jego pięknych zielonych tęczówek i spojrzałam na resztę chłopaków. Na twarzy każdego widniał promienny, sympatyczny uśmiech. No u Niall'a można było jeszcze zauważyć troskę...
Znów wróciłam do zielonookiego, który z uwagą mi się przyglądał. "Cause, I can love you more than this"
Tym razem to nie było tylko parę słów piosenki. Teraz byłe one przepełnione czułością, delikatnością...miłością....
Z tego wszystkiego, nawet nie spostrzegłam kiedy po moim policzku zaczęła spływać samotna łza. Tak. Ja twarda, niezależna, wredna Andżelika Karolina Horan, która ma wyjebane na wszystko i wszystkich- wzruszyła się.
Kiedy zakończył tą piękną piosenkę, podszedł do mnie i jeszcze głębiej spojrzał mi w oczy.
-Ja zawsze byłem nieśmiały w twoim towarzystwie jak już wiesz. Już od czasów X-Factor'a jak się poznaliśmy, nie byłaś dla mnie tylko przyjaciółką. Dopiero w ostatnim tygodniu się przełamałem. To co się wtedy zdarzyło miało dla mnie ogromne znaczenie. Każdy pocałunek, każde przytulenie, to wszystko było przepełnione miłością. Kocham Cię. Kocham i to bezgranicznie. Może właśnie robię z siebie debila ale ja muszę to zrobić. Czy zechciałabyś zostać moją dziewczyną i przez to uczynić mnie najszczęśliwszym człowiekiem za świecie?
W tym właśnie momencie, z głośników wydobyła się melodia do piosenki "Marry you"- Bruno Marsa a dokładnie fragment:
"Don't say no no no no no
Just say yeach yeach yeach yeach yeach
And we'll go go go go go
If you ready like I'm ready"- śpiewane przez chłopaków.
Automatycznie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Jak tylko skończyli, wprost rzuciłam się na loczka i go pocałowałam. On odwzajemnił pocałunek. Jeśli myślałam, że najlepszy był on w kuchni, to teraz zdecydowanie zmieniam zdanie!
Kiedy się od siebie niechętnie oderwaliśmy on ponowił pytanie.
-To znaczy że tak?
-Oczywiście!-wykrzyczałam się do niego przytuliłam.- Nawet nie wiesz jak długo czekałam na ten moment-wyszeptałam mu do ucha.
Teraz to on mnie pocałował. Nie obchodziło mnie, że właśnie ileś set ludzi ogląda nas na widowni i biję barwo. Że ileś set tysięcy nas teraz ogląda w TV. Mam to gdzieś. Teraz liczy się tylko on.
Oderwaliśmy się od siebie, chwyciliśmy za ręce i zeszliśmy ze sceny wraz z tymi ćwokami. Taa wiem że nie powinnam teraz tak o nich mówić ale to jest silniejsze. :D
-O boże nawet nie wiesz jak się ciesze!- wykrzyczała Danielle i mnie przytuliła. Tak samo postąpiła reszta ze mną i moim chłopakiem.
Mój chłopak-jak pięknie to brzmi...
Do końca gali siedzieliśmy tylko na swoich miejscach i trzymaliśmy się za ręce. No może czasem się pocałowaliśmy...
Dobra! A tak na serio, to praktycznie cały czas byliśmy w siebie wessani można powiedzieć :D
Wyszliśmy tylnym wyjściem i kierowaliśmy się jeszcze na after-party. Po 10 min byliśmy na miejscu.
Przez ileś tam godzin nic się specjalnego nie wydarzyło. My wtuleni w siebie, dziewczyny o czymś plotkowały a ta czwóreczka już po godzinie była nachlana w 4 dupy. Hahahaah ale jutro będzie zabawnie Buahahahahahah! Nie będzie litości! Tak właściwie, to coś czuję że jutro będę chciała zagrać na perkusji lub użyć do czegoś jak że głośnego miksera...<złośliwa mina>
Ja nadal w tulona w Harr'ego w pewnej chwili zauważyłam jakąś postać, która idzie w naszym kierunku.
Z czasem jak się przybliżała zauważyłam, że to nie kto inny jak pani Caroline Babcia Flack...
***
Jeeee i jak się podoba? Dla mnie jest ok, choć i tak w mojej głowie to ciut inaczej wyglądało :D
15 komentarzy = Nowy rozdział
wtorek, 31 lipca 2012
Rozdział piętnasty :)
-O tym co się między nami ostatnio dzieje- odparł spokojnie.
-A co się dzieje? Albo się całujemy albo się kłócimy- wzruszyłam ramionami.
-No właśnie, kłócimy. Ja chciałbym Cię przeprosić za to że tak na Ciebie naskoczyłam. Ja rozumiem, że jesteś zazdrosna więc to wszystko wyjaśnia.- wyłączyłam się po słowach jesteś zazdrosna. O.o CHYBA GO POPIEPRZYŁO?!
-Że co proszę?- zapytałam z niedowierzaniem.
-No jesteś zazdrosna więc...
-Jakie zazdrosna?! Pff jeszcze czego?!
-Taak, kotku, ja wiem swoje!- normalnie to lubię ten jego cwaniacki uśmieszek ale teraz jestem gotowa go za niego zadźgać cyrklem.
-To jak widać źle wiesz!
-Ale nie ma co się bulwersować, spokojnie. Ja rozumiem, że jest o co być zazdrosnym. No bo mieć koło siebie takiego przystojniaka to nie jest codzienność...
Usilnie próbowałam. Próbowałam, ale mi chyba nie wyszło...najpierw stałam się cała czerwona na twarzy. Potem oczy zaszły mi łzami i brzuch rozbolał a na końcu nie wytrzymałam i wybuchłam nie pohamowanym śmiechem.
-HAHAHAHAHAHAHAHAHAH JE...JEBŁAM! HAHAHAHAHAHAHAAHAHAHAHAH!- schowałam głowę w jego bluzie aby móc opanować śmiech ale chyba tylko pogorszyłam sprawę. Ja jebie, przystojniak się znalazł! hahahahahahahah :D No to rozjebał system...
-No ja nie rozumiem z czego ty się śmiejesz. Ja ci tu czystą prawdę przedstawiam a ty w śmiech. No foch normalnie!-oburzył się i obrócił głowę w przeciwną stronę, co sprawiło u mnie jeszcze większy napad śmiechu.
-Hahahaha no już! Hah nie fo fochaj hahahah się haahhahaahahaha!- kiedy się już w miarę uspokoiłam ponowiłam próbę.- No nie fochaj się już...-wymruczałam mu do ucha i pocałowałam w policzek.
-Myślę, że w usta bardziej by mi humor poprawiło.- powiedział cwaniak jeden.
-To ty tyle nie myśl, bo nic z tego dobrego nie wynika!- wykrzyczałam mu do ucha, tak że o mało w kolejki nie wypad :D
A pro po. My nadal w kolejce a przez tą rozmowę nawet o niej zapomniałam! Nawet jej nie czuję...zajebista kolejka! Naprawdę, świetna! Czujecie ten sarkazm -.-
Potem jeszcze byliśmy w domu strachów, diabelskim młynie...o! Tu było fajnie jak zatrzymaliśmy się na samej górze i Lou jadł marchewkę a Zayn mu ją wyrwał i wyrzucił. Trafiła w jakiegoś gościa na dole, który pił wódkę. Potem wołał tekstami typu "Deszczu marchewek się doczekałem! Nieee! Ja już nie piję lepiej!" a Lou chciał wyskoczyć za tą marchewką. Udało nam się go przekonać pod obietnicą, że kupimy mu nową!
Kiedy tylko dotarliśmy do domu wszyscy legli na kanapie. A i w końcu nas pani lafirynda opuściła i...tu będzie najlepsze...NIE ODWIEDZI NAS JUŻ PRZYNAJMNIEJ DO KOŃCA TYGODNIA!!! JUPI!!! :D
Następne dni mijały w miarę spokojnie. Żadnych nie proszonych gości ani nic. Moje stosunki z Harry'm kierują się w dobrym kierunku. Nie było żadnej już sceny typu pocałunek ale i tak dobrze. Aż nadszedł ten dzień. Dziś jest rozdanie nagród MTV.
-Wstawaj! It's time to get up czy jak to szło! Wstawaj to już dziś!- przekrzykiwały się dziewczyny.
Otworzyłam jedno oko.
-A śniadanie jest?-mruknęłam.
-Jest!-odparły chórkiem.
-To mogę wstać. :D
Wyczołgałam się z łóżka i ogarnęłam. Ubrana w to zeszłam na dół i rzuciłam się na omlety.
-O której jest ta gala?-wypaliłam.
-O 14 mamy tam być.
-Andżelika! Mam dla ciebie idealny strój. Jak zjesz to idziemy się szykować, bo już 11!- wy piszczała Eleanor.
Ledwo dokończyłam ostatni kęs a już mnie wzięły przez ramię i sru na górę. Makijaż, włosy i strój. Się postarały. Kiedy Danielle, Eleanor i Perrie były gotowe zeszłyśmy tym powolnym krokiem na dół. Chłopcy już czekali i kiedy nas zobaczyli hahaha miny bez cenne! Rozdziawione paszcze, gały na wierzchu itp.
-Ogarnęliście się już? Możemy jechać?-zapytałam rozbawiona.
-Yyym jasnee...- uśmiechnął się Zayn i wziął blondi pod rękę. Tak samo postąpił Lou i Liam i UWAGA! Tu będzie ciekawie...Hazza ze mną! Jeee! :D Niall chciał wziąć lodówkę pod rękę lecz ta uparcie nie chciała iść. A to Ci pech -.- W końcu zrezygnowany, zabrał żelki w wsiadł limuzyny. Musieliśmy jechać tym cackiem, bo trzeba zrobić "wspaniałe wejście".
Kiedy dojechaliśmy i wysiedliśmy <już nie pod rękę ja z Harry'm> znów oślepił mnie błysk fleszy. Musieliśmy "pozować" do zdjęć i inne takie duperele. Jakaś reporterka dopadła naszą dziewiątkę i wypytywała.
-Cześć Wam! Stresujecie się?
-Nie czemu?- odpowiadał Daddy.
-No bo jesteście nominowani w czterech kategoriach i śpiewacie.
-To nic stresującego.
Tym razem zwróciła się do mnie.
-A teraz zdradź mi. Który to twój partner?- na to pytanie walnęłam facepalm'a.
-Wiesz, zdradzę Ci pewien sekret...
-O! Jaki?- się podekscytowała.
-Ale to naprawdę coś niebywałego-ciągnęłam na co towarzystwo zrobiło miny typu WTF.
-Dawaj.
-Jaaa...NIE UMAWIAM SIĘ Z BRATEM!-wykrzyczałam.
-Ale jest przecież Harry.
-I?
-I to jest twój partner?
-NIE!
Dobrze że sobie poszła bo już mnie irytowała. Weszliśmy na salę i zajęliśmy miejsca zaraz przy scenie.
W kategorii "Najlepszy debiut roku" udało mi się wygrać. "Najlepszy głos damski" wygrała Adele i to zasłużenie. Chłopcy zgarnęli 2 nagrody. Jeszcze została kategoria dla nas obu.
-W kategorii "Najlepszy singiel" prosimy na scenę One Direction i Andżelikę!
O niee. Czyli któryś z nas ma 2 miejsce a ktoś 1. Wyszliśmy na scenę i ustawiliśmy się po przeciwnych stronach tak jak wcześniej to robiliśmy.
Prowadzący podszedł do mnie.
-I jak to jest konkurować z bratem i przyjaciółmi?
-Już mówiłam. Nijak :D
-Dobrze, więc nie trzymajmy Was więcej w niepewności. W kategorii "Najlepszy singiel" wygrywa jednym głosem...Andżelika z jej piosenką The one that got away!
Że ja?! Niepewnie podeszłam do mikrofonu.
-Wow! Dziękuje! Ale według mnie to obaj jesteśmy zwycięzcami. Chodźcie chłopcy! Obaj wygraliśmy!
-Co? Ale to ty siostra...
-Niall, jednym głosem? No proszę Cię! Chodźcie, obaj jesteśmy zwycięzcami!-wykrzyczałam i w szóstkę chwyciliśmy nagrodę.
Teraz chłopcy mieli śpiewać WMYB więc już chciałam zejść ze sceny ale Hazza stanął mi na drodze.
-Zostań tu koło sceny.-szepnął i uciekł.
Nie wiedząc o co chodzi, stanęłam przy scenie i czekałam na dalszy rozwój wydarzeń.
***
Cześć Wam! Oto rozdział 15! Jupii, że tak daleko dotarłam! :D Dzięki wszystkim którzy to coś czytają.
Nowa zasada ;)
15 kom.= Nowy rozdział :)
KOCHAM WAS!
-A co się dzieje? Albo się całujemy albo się kłócimy- wzruszyłam ramionami.
-No właśnie, kłócimy. Ja chciałbym Cię przeprosić za to że tak na Ciebie naskoczyłam. Ja rozumiem, że jesteś zazdrosna więc to wszystko wyjaśnia.- wyłączyłam się po słowach jesteś zazdrosna. O.o CHYBA GO POPIEPRZYŁO?!
-Że co proszę?- zapytałam z niedowierzaniem.
-No jesteś zazdrosna więc...
-Jakie zazdrosna?! Pff jeszcze czego?!
-Taak, kotku, ja wiem swoje!- normalnie to lubię ten jego cwaniacki uśmieszek ale teraz jestem gotowa go za niego zadźgać cyrklem.
-To jak widać źle wiesz!
-Ale nie ma co się bulwersować, spokojnie. Ja rozumiem, że jest o co być zazdrosnym. No bo mieć koło siebie takiego przystojniaka to nie jest codzienność...
Usilnie próbowałam. Próbowałam, ale mi chyba nie wyszło...najpierw stałam się cała czerwona na twarzy. Potem oczy zaszły mi łzami i brzuch rozbolał a na końcu nie wytrzymałam i wybuchłam nie pohamowanym śmiechem.
-HAHAHAHAHAHAHAHAHAH JE...JEBŁAM! HAHAHAHAHAHAHAAHAHAHAHAH!- schowałam głowę w jego bluzie aby móc opanować śmiech ale chyba tylko pogorszyłam sprawę. Ja jebie, przystojniak się znalazł! hahahahahahahah :D No to rozjebał system...
-No ja nie rozumiem z czego ty się śmiejesz. Ja ci tu czystą prawdę przedstawiam a ty w śmiech. No foch normalnie!-oburzył się i obrócił głowę w przeciwną stronę, co sprawiło u mnie jeszcze większy napad śmiechu.
-Hahahaha no już! Hah nie fo fochaj hahahah się haahhahaahahaha!- kiedy się już w miarę uspokoiłam ponowiłam próbę.- No nie fochaj się już...-wymruczałam mu do ucha i pocałowałam w policzek.
-Myślę, że w usta bardziej by mi humor poprawiło.- powiedział cwaniak jeden.
-To ty tyle nie myśl, bo nic z tego dobrego nie wynika!- wykrzyczałam mu do ucha, tak że o mało w kolejki nie wypad :D
A pro po. My nadal w kolejce a przez tą rozmowę nawet o niej zapomniałam! Nawet jej nie czuję...zajebista kolejka! Naprawdę, świetna! Czujecie ten sarkazm -.-
Potem jeszcze byliśmy w domu strachów, diabelskim młynie...o! Tu było fajnie jak zatrzymaliśmy się na samej górze i Lou jadł marchewkę a Zayn mu ją wyrwał i wyrzucił. Trafiła w jakiegoś gościa na dole, który pił wódkę. Potem wołał tekstami typu "Deszczu marchewek się doczekałem! Nieee! Ja już nie piję lepiej!" a Lou chciał wyskoczyć za tą marchewką. Udało nam się go przekonać pod obietnicą, że kupimy mu nową!
Kiedy tylko dotarliśmy do domu wszyscy legli na kanapie. A i w końcu nas pani lafirynda opuściła i...tu będzie najlepsze...NIE ODWIEDZI NAS JUŻ PRZYNAJMNIEJ DO KOŃCA TYGODNIA!!! JUPI!!! :D
Następne dni mijały w miarę spokojnie. Żadnych nie proszonych gości ani nic. Moje stosunki z Harry'm kierują się w dobrym kierunku. Nie było żadnej już sceny typu pocałunek ale i tak dobrze. Aż nadszedł ten dzień. Dziś jest rozdanie nagród MTV.
-Wstawaj! It's time to get up czy jak to szło! Wstawaj to już dziś!- przekrzykiwały się dziewczyny.
Otworzyłam jedno oko.
-A śniadanie jest?-mruknęłam.
-Jest!-odparły chórkiem.
-To mogę wstać. :D
Wyczołgałam się z łóżka i ogarnęłam. Ubrana w to zeszłam na dół i rzuciłam się na omlety.
-O której jest ta gala?-wypaliłam.
-O 14 mamy tam być.
-Andżelika! Mam dla ciebie idealny strój. Jak zjesz to idziemy się szykować, bo już 11!- wy piszczała Eleanor.
Ledwo dokończyłam ostatni kęs a już mnie wzięły przez ramię i sru na górę. Makijaż, włosy i strój. Się postarały. Kiedy Danielle, Eleanor i Perrie były gotowe zeszłyśmy tym powolnym krokiem na dół. Chłopcy już czekali i kiedy nas zobaczyli hahaha miny bez cenne! Rozdziawione paszcze, gały na wierzchu itp.
-Ogarnęliście się już? Możemy jechać?-zapytałam rozbawiona.
-Yyym jasnee...- uśmiechnął się Zayn i wziął blondi pod rękę. Tak samo postąpił Lou i Liam i UWAGA! Tu będzie ciekawie...Hazza ze mną! Jeee! :D Niall chciał wziąć lodówkę pod rękę lecz ta uparcie nie chciała iść. A to Ci pech -.- W końcu zrezygnowany, zabrał żelki w wsiadł limuzyny. Musieliśmy jechać tym cackiem, bo trzeba zrobić "wspaniałe wejście".
Kiedy dojechaliśmy i wysiedliśmy <już nie pod rękę ja z Harry'm> znów oślepił mnie błysk fleszy. Musieliśmy "pozować" do zdjęć i inne takie duperele. Jakaś reporterka dopadła naszą dziewiątkę i wypytywała.
-Cześć Wam! Stresujecie się?
-Nie czemu?- odpowiadał Daddy.
-No bo jesteście nominowani w czterech kategoriach i śpiewacie.
-To nic stresującego.
Tym razem zwróciła się do mnie.
-A teraz zdradź mi. Który to twój partner?- na to pytanie walnęłam facepalm'a.
-Wiesz, zdradzę Ci pewien sekret...
-O! Jaki?- się podekscytowała.
-Ale to naprawdę coś niebywałego-ciągnęłam na co towarzystwo zrobiło miny typu WTF.
-Dawaj.
-Jaaa...NIE UMAWIAM SIĘ Z BRATEM!-wykrzyczałam.
-Ale jest przecież Harry.
-I?
-I to jest twój partner?
-NIE!
Dobrze że sobie poszła bo już mnie irytowała. Weszliśmy na salę i zajęliśmy miejsca zaraz przy scenie.
W kategorii "Najlepszy debiut roku" udało mi się wygrać. "Najlepszy głos damski" wygrała Adele i to zasłużenie. Chłopcy zgarnęli 2 nagrody. Jeszcze została kategoria dla nas obu.
-W kategorii "Najlepszy singiel" prosimy na scenę One Direction i Andżelikę!
O niee. Czyli któryś z nas ma 2 miejsce a ktoś 1. Wyszliśmy na scenę i ustawiliśmy się po przeciwnych stronach tak jak wcześniej to robiliśmy.
Prowadzący podszedł do mnie.
-I jak to jest konkurować z bratem i przyjaciółmi?
-Już mówiłam. Nijak :D
-Dobrze, więc nie trzymajmy Was więcej w niepewności. W kategorii "Najlepszy singiel" wygrywa jednym głosem...Andżelika z jej piosenką The one that got away!
Że ja?! Niepewnie podeszłam do mikrofonu.
-Wow! Dziękuje! Ale według mnie to obaj jesteśmy zwycięzcami. Chodźcie chłopcy! Obaj wygraliśmy!
-Co? Ale to ty siostra...
-Niall, jednym głosem? No proszę Cię! Chodźcie, obaj jesteśmy zwycięzcami!-wykrzyczałam i w szóstkę chwyciliśmy nagrodę.
Teraz chłopcy mieli śpiewać WMYB więc już chciałam zejść ze sceny ale Hazza stanął mi na drodze.
-Zostań tu koło sceny.-szepnął i uciekł.
Nie wiedząc o co chodzi, stanęłam przy scenie i czekałam na dalszy rozwój wydarzeń.
***
Cześć Wam! Oto rozdział 15! Jupii, że tak daleko dotarłam! :D Dzięki wszystkim którzy to coś czytają.
Nowa zasada ;)
15 kom.= Nowy rozdział :)
KOCHAM WAS!
poniedziałek, 30 lipca 2012
Dziewczyny chłopaków :)
Ta notka nie będzie związana z opowiadaniem lecz mam nadzieję, że to przeczytacie. Na tym blogu znalazłam pewną notkę, którą w każdym calu popieram. <jest wklejona na dole> A tematem jest głównie Eleanor, ale to też tyczy Danielle i Perrie. Naprawdę wkurzają mnie te hejty na te dziewczyny, które niczym nie zawiniły. Ja nie chcę nikogo urazić broń boże! Ja rozumiem, że każdy ma własne zdanie i ja nie mówię, że trzeba od razu je kochać. Nie. Ja tylko proszę o szacunek. Każda, ale to każda osoba zasługuje na szacunek. Nie wyzywajcie ich <ja nie mówię do wszystkich tylko do hejterów> nie obrażajcie! Co one wam zrobiły? Nawet ich nie znacie. Ja osobiście darze sympatią te dziewczyny i to uwzględniam w moich opowiadaniach, ponieważ wiem że jak się czyta opowiadanie z pozytywnym nastawieniem do nich to to przekłada się na życie realne <tak jest w moim przypadku>. Pomyślcie co one muszą czuć jak czytają wiadomości typu "jesteś zwykłą zdzirą!" "odpierdol się od niego!". I to za to, że kochają swojego wybranka ze wzajemnością. A co nasi chłopcy czują jak czytają takie komentarze ze strony "true" directioner do swoich dziewczyn. No po prostu są napewno w huj szczęśliwi! Aż kurwa światło od niech biję! Czujecie ten ironie? Nie dawno została wypuszczona ta plotka o tej całej Kate. Że niby się z z Harry'm spotkała i szli za rękę. Nawet gdyby to co z tego? Ma prawo być szczęśliwy. Jednak okazało się być to plotką jednak w jakiś niesamowity sposób ta dziewczyna nie ma już konta na twitterze. Już posypały się hejty na jej temat. No brak słów -.- Chcecie uśmiechniętych chłopaków? Szczęśliwych? Radosnych? Chcecie? A CZY KURWA TAK TRUDNO ZROZUMIEĆ ŻE TO ONE SPRAWIAJĄ ŻE SĄ SZCZĘŚLIWI? RADOŚNI, UŚMIECHNIĘCI! Możecie mnie znienawidzić, hejtować lub co Wam do głów wpadnie ale ja już za długo tłumiłam w sobie co myślę o hejterach. Przepraszam jak kogoś uraziłam, ale ja po prostu musiałam. Jeśli dotrwałeś już tu z czytaniem tych moich bazgrołów to proszę o przeczytanie jeszcze tej wypowiedzi o której mówiłam. :)
Ogólnie chodzi o dziewczynę Lou. Odkąd Eleanor jest z Louis'em hejty posypały się gęsto.
Danielle jest najbardziej lubiana z pośród wybranek "naszych" chłopców. Czemu? Bo ponoć jest naturalna, uśmiechnięta i miła. Dlaczego ponoć? Ze względu na to, że nigdy jej nie spotkałam, nie będę mówić jaka jest, a jaka nie. Równie dobrze może być wstrętną zołzą, której zależy tylko na zniszczeniu zespołu. Tak, wiem, że to tak prawdopodobne, jak to, że Harry jest dziewczyną, ale pomińmy to. To tylko przykład.
Jedziemy dalej. Perrie. No tu jest ostro. Głównie spotykam się z opiniami "plastik", "tapeciara", "Barbie" itd itp. Jednak jakoś tam ratuje ją fakt, że jest w sławnym zespole. Przynajmniej dzięki temu nie jest nazywana manipulantką i nie jest kojarzona z kimś, kto próbuje wkręcić się w towarzystwo 1D, żeby rozkręcić swoją karierę.
A Eleanor? Zwyczajna dziewczyna, która "zanim poznała Louisa była fanką 1D". Może. Ale czy to znaczy, że od razu chce wypromować siebie spotykając się z Lou? Szczerze mówiąc, wątpię.
No to teraz odwołam się do paru tekstów@ahzayn
Czy widzi ktoś, żeby z którejś z toreb wystawał kawałek jakiegokolwiek materiału, obuwia, bądź czegokolwiek, co można by było jednoznacznie stwierdzić, że jest przeznaczone dla dziewczyny? Nie. W takim razie tą sprawę chyba sobie wyjaśniliśmy. Oczywiście, jeśli któraś z Was szła za nimi, zaglądała do tych toreb i widziała, że są tam rzecz dla Eleanor, to kapituluję.
Fanką "Elżuni" to ona nie musi być, może mieć własne zdanie, ale chociaż mogłaby zachować je dla siebie, ewentualnie dla osób z jej otoczenia, które chciałyby tego słuchać, a nie od razu obrażać Lou na forum.
TO, CO TUTAJ TERAZ ZAMIESZCZĘ NIE JEST MOJĄ PRACĄ! POSŁUŻYŁAM SIĘ NOTKĄ NAPISANĄ NA TYM BLOGU (http://www.photoblog.pl/onedirectioninfectionx3/124349240/185.html) WIĘC PROSZĘ NIE MÓWIĆ, ŻE TO CO TUTAJ PISZĘ TO PLAGIAT CZY COŚ W TYM STYLU.
Teraz rozkminy czemu Lou ma inny uśmiech niż wcześniej, jak to powiedziałaś "wymuszony"....Hmmm...wiesz powodów jest dosyć dużo. Np:
Nieprawdopodobne:
1. Udaje, że jest szczęśliwy z El.
2. Jest starym zgredem z nieczułym serduchem
3. Porwali go kiedyś kosmici i tak zdeformowali twarz, że teraz nie może się normalnie, szczerze uśmiechać.
Prawdopodobne:
4. Tęskni za rodziną i domem.
5. Jest zmęczony ciągłą pracą, stresem, koncertami.
MÓJ TYP!---> 6. Ma dosyć nachalnych fotoreporterów, którzy im robią zdjęcia, ale żeby nie wyjść na chama uśmiecha się, a przynajmniej stara się to robić.
Poza tym wymagasz rzeczy niemożliwych! Każdy człowiek jest inny, a ty porównujesz do siebie dwa różne światy Louis'a i Liam'a. Może po prostu Lou boi się okazywać uczucia, albo przerażają go nieobliczalne fanki? Możemy tak sobie "gdybać" do usranej śmierci i tyle. I tak niczego konkretnego się nie dowiemy, jeśli nie dowiemy się od nich samych, prawda?
To chyba koniec mojego produkowania się. Nie mam ochoty omawiać innych spraw, za które winą obarczyłaś Eleanor. KAŻDY się zmienia. I to niekoniecznie przez kogoś. A Ty oceniasz ludzi, z którymi nigdy podejrzewam nie miałaś kontaktu, a swoje zdanie wzorujesz tylko na wypowiedziach innych, czy własnych, niedokładnych z resztą obserwacjach. Twoje spostrzeżenia ograniczają się do jednego punktu widzenia, wszystko zwalasz na El. Natomiast inni, nawet ci, którzy ją spotkali mają różnorodne opinie. To dlatego, że na odbiór drugiej osoby wpływa między innymi nastawienie z jakim do niego podchodzimy. Jeżeli wcześniej będę miała taką opinię jak Ty to jestem pewna, że jeżeli kiedykolwiek bym ją spotkała, stwierdziłabym, że jest suką. Natomiast gdybym spotkała ją teraz, będąc na nią totalnie obojętna, dopiero wtedy mogłabym mówić, jak naprawdę spostrzegam daną osobę bez uprzedzeń.
Ogólnie chodzi o dziewczynę Lou. Odkąd Eleanor jest z Louis'em hejty posypały się gęsto.
Danielle jest najbardziej lubiana z pośród wybranek "naszych" chłopców. Czemu? Bo ponoć jest naturalna, uśmiechnięta i miła. Dlaczego ponoć? Ze względu na to, że nigdy jej nie spotkałam, nie będę mówić jaka jest, a jaka nie. Równie dobrze może być wstrętną zołzą, której zależy tylko na zniszczeniu zespołu. Tak, wiem, że to tak prawdopodobne, jak to, że Harry jest dziewczyną, ale pomińmy to. To tylko przykład.
Jedziemy dalej. Perrie. No tu jest ostro. Głównie spotykam się z opiniami "plastik", "tapeciara", "Barbie" itd itp. Jednak jakoś tam ratuje ją fakt, że jest w sławnym zespole. Przynajmniej dzięki temu nie jest nazywana manipulantką i nie jest kojarzona z kimś, kto próbuje wkręcić się w towarzystwo 1D, żeby rozkręcić swoją karierę.
A Eleanor? Zwyczajna dziewczyna, która "zanim poznała Louisa była fanką 1D". Może. Ale czy to znaczy, że od razu chce wypromować siebie spotykając się z Lou? Szczerze mówiąc, wątpię.
No to teraz odwołam się do paru tekstów
"Szła (Eleanor- mój dopisek) razem z Louisem. W pewnym momencie podeszła do Louisa fanka i poprosiła o autograf/zdjęcie. Louis odpowiedział jej "Nie jestem w pracy". Przepraszam bardzo ale od kiedy to co niby kocha jest pracą ? To takie oburzające... KURWA, podchodzi niego fanka a nie śmieć."Czy Ty naprawdę myślisz, że on potraktował ją tak po to, żeby zrobić jej przykrość? Jeśli tak, to co się przejmujesz? Jeżeli Eleanor jest taka, jak to ją wspaniale opisujesz, to pasują do siebie! Jedno i drugie wredne. Ja jednak wątpię w to. Sądzę, że gdyby którakolwiek z fanek 1D została sławna zrozumiałaby, że bycie gwiazdą nie jest wcale proste. Niby same przyjemności: koncerty, robienie tego, co kochasz, od cholery pięknych dziewczyn (w przypadku płci pięknej podejrzewam, że raczej chłopców, chociaż zdarza się inaczej), które dałyby sobie rękę uciąć, żeby tylko się z Tobą umówić, ba! chociaż, żeby cię przytulić. Na początku to może bawić, ale potem? Gdziekolwiek nie wyjdziesz- fani, fotoreporterzy, czasem i hejterzy. Może zmęczyć prawda? A kiedy w końcu znajdziesz czas wolny, oderwiesz się od pracy, żeby spotkać się ze swoją ukochaną/ nym, to ktoś do ciebie podchodzi i prosi o zdjęcie. No patrz! Akurat wtedy, gdy jesteś w krainie miłości, aniołków, serduszek i innych takich pierdół. Sorry, ale nikt nie jest mi w stanie wmówić, że z chęcią oderwałabyś się od swojej drugiej połówki, żeby zająć się nieznajomą dziewczyną czy chłopakiem. No bo przecież w końcu macie dla siebie tak mało czasu.
"Często podkreśla, że nie jest z nim dla pieniędzy. To jak nazwać to, że zawsze kiedy są razem paparazzi robią zdjęcia tylko w sklepach ? [...] Elżunia chodzi po sklepie, bierze to co jej się podoba a Louis ? spełnia jej zachcianki. Potem wracają do domu/hotelu obładowani jej rzeczami. Louis robi w tym czasie za tragarza. A Elżunia szczęśliwa, że znowu ma nowe szmatki.To, o czym tutaj piszesz, to się nazywa (uwaga, nowe pojęcie, radzę wziąć notesik i zanotować) RADOŚĆ. To takie uczucie, które rozpierdala cię od środka, kiedy jesteś szczęśliwa. Sądzę, że to właśnie czuła Eleanor, kiedy dostała swoje wymarzone buty. Pewnie właśnie dlatego wstawiła to zdjęcie. Zarzucasz jej, że chodzi na zakupy, a Lou jest jej tragarzem i osobistym portfelem. Gdybyś dokładniej czytała, lub słuchała, to o czym mówi czasem Lou wiedziałabyś, że chłopak nie lubi nosić dwa razy tych samych ciuchów. No i tutaj pojawia się zagadka. Skąd Lou bierze nowe ubrania? Podpowiem, że nie robi ich sam na drutach i wątpię, żeby miał dżina, który mu te ciuchy załatwia. Wydaje mi się, że po prostu rusza swój zacny tyłek i zapieprza do sklepu po nową odzież. A po kiego grzyba miałby tam łazić sam? Ma dziewczynę, to może jej kupić coś ładnego, tak przy okazji. To, że idą razem na zakupy nie oznacza wcale, że to Eleanor zaproponowała wyjście. W końcu kiedyś chłopcy z 1D powiedzieli, że Lou lubi zakupy, ale wstydzi się do tego przyznać. Więc może on nosił swoje "zdobycze", hmm?
Raz kupił jej buty, za bardzo dużą sumę. To miłe, ale na chuj zrobiła fote i opublikowała ją w internecie ?
Chciała się wywyższyć czy pochwalić ? Miłości nie można kupić. Chyba, że Louis to jej sponsor. to rozumiem.
-->LOUIS TO JEJ KARTA KREDYTOWA. <--"
Czy widzi ktoś, żeby z którejś z toreb wystawał kawałek jakiegokolwiek materiału, obuwia, bądź czegokolwiek, co można by było jednoznacznie stwierdzić, że jest przeznaczone dla dziewczyny? Nie. W takim razie tą sprawę chyba sobie wyjaśniliśmy. Oczywiście, jeśli któraś z Was szła za nimi, zaglądała do tych toreb i widziała, że są tam rzecz dla Eleanor, to kapituluję.
"Jedna dziewczyna wyraziła swoje zdanie o Elżuni. Nie był to żaden hejt ani nic obraźliwego. Po prostu napisała to co myśli, a przecież nikt jej tego nie zabroni.
Jednak Louis zaślepiony Eleanor, napisał tej dziewczynie, że nie jest prawdziwą fanką One Direction.
Po prostu ja zwyzwał. Dlaczego ? Ponieważ nie lubi Eleanor ?.
KURWA A KIM ONA JEST ? FANKĄ ELŻUNI CZY 1D?"
Fanką "Elżuni" to ona nie musi być, może mieć własne zdanie, ale chociaż mogłaby zachować je dla siebie, ewentualnie dla osób z jej otoczenia, które chciałyby tego słuchać, a nie od razu obrażać Lou na forum.
TO, CO TUTAJ TERAZ ZAMIESZCZĘ NIE JEST MOJĄ PRACĄ! POSŁUŻYŁAM SIĘ NOTKĄ NAPISANĄ NA TYM BLOGU (http://www.photoblog.pl/onedirectioninfectionx3/124349240/185.html) WIĘC PROSZĘ NIE MÓWIĆ, ŻE TO CO TUTAJ PISZĘ TO PLAGIAT CZY COŚ W TYM STYLU.
I według mnie dobrze jej napisał. Kim niby ona jest, żeby decydować, czy Lou i El pasują do siebie, czy nie. I tak podziwiam jego spokój, bo ja pewnie już bym się nabluzgała."Jest to zdjęcie prywatnych tweet'ów Louis'a skierowanych do pewnej "fanki".Napisałam to w cudzysłowiu, ponieważ owa dziewczyna niejednokrotnie obrażała publicznie Eleanor. Pisała do Louis'a tweety o niezbyt miłej treści, skierowane do ukochanej chłopaka.Mowiła m.in. to, że do siebie nie pasują, że Ell jest tylko "przykrywką" od homoseksualizmu Louis'a -:-Chłpak w końcu nie wytrzymał i napisał do niej wiadomość.A oto jej polskie tłumaczenie :"Najwspanialsza rzecz w tym co robimy to wielkie wsparcie od fanów, ale czytając Twoje tweety, myślę, że nie jesteś prawdziwą fanką. Denerwuje mnie czytanie takich zwariowanych plotek. Kocham Eleanor i kocham być w One Direction, ludzie tacy jak Ty sprawiają, że to jest trudne." "
"+Eleanor zmienia Louisa. Kiedy jest przy niej, nie zwraca uwagi na fanki, ma na nie wyjebane-mówiąc krótko. Jak można mieć sumienie pisać nieprzyjemne wiadomości typu "nie jesteś prawdziwą fanką, ponieważ obraziłaś moją dziewczynę!" To przykre, bo ta fanka kupuje płyty i ich wspiera, a nie jest fanką Eleanor, nie każdy musi ją na siłę kochać. Tych dziewczyn jest o wiele więcej.
Louis nie ma czasu dla fanów, ponieważ daje go Eleanor.
Ale Liam ma czas dla fanów, co chwilę robi twitcamy, followuje fanów na twitterze i inne rzeczy.
Po porostu ma czas na wszystko, bo wie ile znaczą fani w przeciwieństwie do Louisa.
Skoro Liam ma czas dla Danielle i fanów, czemu Louis nie może go znaleźć ?
Mam nadzieję, ze zrozumieliście o co mi chodzi.
++Kiedy Louis był z Hannah, był inny. Można to dostrzec łatwo. Nawet na zdjęciach z nią widać jest szczęśliwy.
Kiedy robi zdjęcia z Eleanor, ma taki sam uśmiech na każdym zdjęciu - wymuszony."
Teraz rozkminy czemu Lou ma inny uśmiech niż wcześniej, jak to powiedziałaś "wymuszony"....Hmmm...wiesz powodów jest dosyć dużo. Np:
Nieprawdopodobne:
1. Udaje, że jest szczęśliwy z El.
2. Jest starym zgredem z nieczułym serduchem
3. Porwali go kiedyś kosmici i tak zdeformowali twarz, że teraz nie może się normalnie, szczerze uśmiechać.
Prawdopodobne:
4. Tęskni za rodziną i domem.
5. Jest zmęczony ciągłą pracą, stresem, koncertami.
MÓJ TYP!---> 6. Ma dosyć nachalnych fotoreporterów, którzy im robią zdjęcia, ale żeby nie wyjść na chama uśmiecha się, a przynajmniej stara się to robić.
Poza tym wymagasz rzeczy niemożliwych! Każdy człowiek jest inny, a ty porównujesz do siebie dwa różne światy Louis'a i Liam'a. Może po prostu Lou boi się okazywać uczucia, albo przerażają go nieobliczalne fanki? Możemy tak sobie "gdybać" do usranej śmierci i tyle. I tak niczego konkretnego się nie dowiemy, jeśli nie dowiemy się od nich samych, prawda?
"Ostatnie pytanie: Co zrobicie, kiedy oni zerwią ze sobą ? Dalej będziecie ją kochać ?W takim razie ja też mam dla Ciebie pytanie. Co Ty zrobisz kiedy oni zerwą? Dalej będziesz prowadzić jej antyblog, żeby pisać, że miałaś rację i od początku wiedziałaś, że tak będzie? A może zrezygnujesz z prowadzenia strony, bo nie będzie już nowych fotek jej i Lou, a wieści o niej w show biznesie zaginą? A jeśli wezmą ślub? Nadal będziesz się upierać przy swoim?
Czy jeżeli go zrani, dalej będziecie prowadzić o niej fancluby i pisać jak ją kochacie ?
Pewnie wasze zdanie będzie takie: "Jak mogłam tego nie zauważyć ?" albo "Wiedziałam, od początku mi nie pasowała" Ale to wasza sprawa, skoro ją tak bardzo kochacie, wmawiajcie sobie dalej."
To chyba koniec mojego produkowania się. Nie mam ochoty omawiać innych spraw, za które winą obarczyłaś Eleanor. KAŻDY się zmienia. I to niekoniecznie przez kogoś. A Ty oceniasz ludzi, z którymi nigdy podejrzewam nie miałaś kontaktu, a swoje zdanie wzorujesz tylko na wypowiedziach innych, czy własnych, niedokładnych z resztą obserwacjach. Twoje spostrzeżenia ograniczają się do jednego punktu widzenia, wszystko zwalasz na El. Natomiast inni, nawet ci, którzy ją spotkali mają różnorodne opinie. To dlatego, że na odbiór drugiej osoby wpływa między innymi nastawienie z jakim do niego podchodzimy. Jeżeli wcześniej będę miała taką opinię jak Ty to jestem pewna, że jeżeli kiedykolwiek bym ją spotkała, stwierdziłabym, że jest suką. Natomiast gdybym spotkała ją teraz, będąc na nią totalnie obojętna, dopiero wtedy mogłabym mówić, jak naprawdę spostrzegam daną osobę bez uprzedzeń.
niedziela, 29 lipca 2012
Rozdział czternasty :*
-O co Ci chodzi?- zapytałam udając zdziwienie.
-Ty wiesz o co! To na pewno twoja sprawka z tym wszystkim co jej się przydarzyło!
-Ty jesteś debilem czy tylko udajesz-naskoczyłam na niego nie panując już nad sobą. Jeszcze jej broni. Oj leć do niej i pocieszaj -.- - skąd ja bym Ci tarantule wy trzasła skoro ja się nawet boję pająków a co dopiero!
-Potwierdzam!-krzyknął Niall.
-Tak, czyżby. A z tą mąką i resztą?
-Pff! A skąd mi to wiedzieć? Teraz nie dość, że ona była w pokoju, to jeszcze ja byłam w łazience.-odparłam już ze spokojem.
-A w nocy?-nadal był wkurzony.
-A w nocy to ja nie mam nic lepszego do roboty, tylko łazić do jej pokoju i jej coś do suszarki wsypywać.- powiedziałam złośliwie.
-To kto?
-Nie wiem! Wróżka się zjawiła i jej wyczarowała czy coś?! Na pewno nie ja!-krzyknęłam. No co? Nie kłamie! Przecież to nie ja zrobiłam :D
-Taa wróżka! Tylko ty jej nie lubisz!
-O nie! Nie tylko ja! Danielle, Eleanor, Perrie! Jakoś nie pałają ją szczególnym uczuciem. Lou, Liam, Niall, Zayn też nie przyjęli jej z otwartymi ramionami! Więc nie mów mi, że tylko ja, bo to gówno prawda! A teraz jak chcesz ją tak bronić, to leć do niej, przytul a może nawet pocałuj! Na pewno poprawi jej to humor!-krzyknęłam ironicznie.
-A wiesz, że pójdę. Będzie na pewno lepiej niż gdybym to robił z tobą!
O mnie teraz na prawdę wkurzył. Pff-fnęłam jeszcze i poszłam do pokoju.
-Czemu? Czemu boże przysłałeś mi tą zgrozę?-krzyczałam w myślach.
Za raz po mnie do pokoju wpadły dziewczyny.
-Ej, mała! Nie dawaj się! Nie oddaj jej go! Nie daj jej tej satysfakcji!-wydarła się na mnie Perrie.
-Ale że co ja mam robić?
-Wystarczy, że się nie poddasz. Ty masz przewagę w postaci nas i chłopaków. Wygrasz to! Tylko chodź na dół!- dołączyła El a Dan przytakiwała jej energicznie głową.
-Dobra, szczęście w tym, że jestem głodna :D
-Haha to chodź!
Zeszłyśmy na dół, gdzie wszyscy byli już przy stole. Lafirynda popatrzyła się na mnie z wyższością, na co ja się złośliwie uśmiechnęłam. Chciałam iść do lodówki ale ręka Niall'a mnie zatrzymała.
-Co jest?-zapytałam.
Brat wskazał abym się schyliła.
-No-szepnęłam.
-Nieźle ją załatwiłaś-szepnął i reszta pokazała kciuk w górę.
-Hahaha dzięki, ale bardziej gratulujcie Perrie!- i przybiłam z nim piątkę.
-Perrie, złotko! Mówiłem Ci jak bardzo Cię kocham?-wykrzyczał Zayn, szczerząc się jak mysz do sera.
-Yyyy...niech pomyślę...NIE!- powiedziała ironicznie, przy tym wymachując rękoma na wszystkie możliwe strony, przez co oberwałam w łeb -.-
-Auł!- wykrzyczałam oddając jej tym samym, na co spiorunowała mnie wzrokiem.
-No to teraz Ci mówię. Perrie, kocham Cię i jestem dumny że mam taką mądrą dziewczynę!- powiedział przytulając ją.
-Oj kotku! Ktoś musi w tym związku...-odrzekła dumnie na co wybuchliśmy śmiechem. Oj Perrie, Perrie. Rządzisz! :D
Podeszłam do blatu i zaczęłam przyrządzać bardzo skomplikowaną potrawę <czyt. płatki z mlekiem> i zasiadłam do stołu. Cały czas wymieniałam z lafiryndą nienawistnym spojrzeniem. Wszyscy z tej sceny mieli nie złą bekę, tylko nasz Harold zachowywał Poker Face. Pff! Chcę być po jej stronie, proszę bardzo. Ja go zatrzymywać nie będę. Owszem. Może i coś do niego czuję ale potrafię trzymać to na wodzy.
-Co dziś robimy?-zapytałam po śniadaniu.
-Może pójdziemy do Nando's?- wyrwał się pan żrem ile wlezie a i tak mogę jeszcze.
Walnęłam tylko Facepalm'a.
-A inne propozycje?- zapytałam.-Ale nie związane z jedzeniem!- dodałam szybko, bo już widziałam że Niall otwiera paszczę. A on otwiera ją tylko do dwóch rzeczy. Żeby coś zjeść albo powiedzieć coś głupiego.
-Może wesołe miasteczko?-zapytał Liam przytulając Dan.
-TAAAK! ROLERCOSTER!-wydarł się Lou na cały Londyn, tym samym strasząc Eleanor, która aż podskoczyła i spadła na podłogę.-Nic Ci nie jest kotku?
-Nie! Nic mi nie jest KOTKU!-wydarła się wkurzona.
-Dobra to zbierać dupy, za 15 minut widzę Was wszystkich pod drzwiami!-wydarłam się tym samym przerywając tą ich "sielankę".
Szybko pobiegłam do pokoju i poprawiłam włosy oraz makijaż. Po te, wprost zjechałam po poręczy na dół, bo jak się okazało prawie wszyscy już byli. Wszyscy oprócz pani lafiryndy, która miżdży godzinę.
-Już jestem kochani!-zawyła po pół godzinie czekania.
-Miało być 15 minut a nie godzin!-warknęła Eleanor.
-Po za tym, nie mów do mnie kochana!-dodała Danielle.
-Oj, ale to- mówiąc pokazała no to coś co zwie twarzą- potrzebuje pielęgnacji.
-To coś co masz na gębie tak czy siak wygląda jak gówno! Nie ważne ile będziesz "pielęgnować".- powiedziałam z pogardą za co dostałam nienawistne spojrzenie z jej strony. Ha, do kolekcji!-A teraz ruszać się!
Przez całą drogę czułam na sobie wzrok loczka na sobie, lecz ja usilnie go unikałam. Kiedy doszliśmy na miejsce, Lou od razu rzucił się na największą kolejkę górską. Niestety usiedliśmy Lou-Eleanor, Liam-Danielle, Zayn-Perrie, Niall- lafirynda i Ja z Harry'm.
-No to teraz można spokojnie porozmawiać-rzekł. Akurat kolejka ruszyła.
-A żeś se wybrał miejsce!-powiedziałam z ironią na co wzruszył ramionami- No to o czym chciałbyś rozmawiać?
***
Dziękuje tym osobom, które komentują! Naprawdę wiele to dla mnie znaczy. Ale pod ostatnim rozdziałem były tylko 4 komentarze. Ja swoich NIE liczę! Tak samo liczę tylko jeden komentarz na osobę! Teraz wstawiłam, ale to żeby przedstawić sprawę jasno.
5 komentarzy = nowy rozdział
Tym razem będę nie ugięta i nie wstawię do puki nie będzie 5 komentarzy. Kocham Was! xxx
-Ty wiesz o co! To na pewno twoja sprawka z tym wszystkim co jej się przydarzyło!
-Ty jesteś debilem czy tylko udajesz-naskoczyłam na niego nie panując już nad sobą. Jeszcze jej broni. Oj leć do niej i pocieszaj -.- - skąd ja bym Ci tarantule wy trzasła skoro ja się nawet boję pająków a co dopiero!
-Potwierdzam!-krzyknął Niall.
-Tak, czyżby. A z tą mąką i resztą?
-Pff! A skąd mi to wiedzieć? Teraz nie dość, że ona była w pokoju, to jeszcze ja byłam w łazience.-odparłam już ze spokojem.
-A w nocy?-nadal był wkurzony.
-A w nocy to ja nie mam nic lepszego do roboty, tylko łazić do jej pokoju i jej coś do suszarki wsypywać.- powiedziałam złośliwie.
-To kto?
-Nie wiem! Wróżka się zjawiła i jej wyczarowała czy coś?! Na pewno nie ja!-krzyknęłam. No co? Nie kłamie! Przecież to nie ja zrobiłam :D
-Taa wróżka! Tylko ty jej nie lubisz!
-O nie! Nie tylko ja! Danielle, Eleanor, Perrie! Jakoś nie pałają ją szczególnym uczuciem. Lou, Liam, Niall, Zayn też nie przyjęli jej z otwartymi ramionami! Więc nie mów mi, że tylko ja, bo to gówno prawda! A teraz jak chcesz ją tak bronić, to leć do niej, przytul a może nawet pocałuj! Na pewno poprawi jej to humor!-krzyknęłam ironicznie.
-A wiesz, że pójdę. Będzie na pewno lepiej niż gdybym to robił z tobą!
O mnie teraz na prawdę wkurzył. Pff-fnęłam jeszcze i poszłam do pokoju.
-Czemu? Czemu boże przysłałeś mi tą zgrozę?-krzyczałam w myślach.
Za raz po mnie do pokoju wpadły dziewczyny.
-Ej, mała! Nie dawaj się! Nie oddaj jej go! Nie daj jej tej satysfakcji!-wydarła się na mnie Perrie.
-Ale że co ja mam robić?
-Wystarczy, że się nie poddasz. Ty masz przewagę w postaci nas i chłopaków. Wygrasz to! Tylko chodź na dół!- dołączyła El a Dan przytakiwała jej energicznie głową.
-Dobra, szczęście w tym, że jestem głodna :D
-Haha to chodź!
Zeszłyśmy na dół, gdzie wszyscy byli już przy stole. Lafirynda popatrzyła się na mnie z wyższością, na co ja się złośliwie uśmiechnęłam. Chciałam iść do lodówki ale ręka Niall'a mnie zatrzymała.
-Co jest?-zapytałam.
Brat wskazał abym się schyliła.
-No-szepnęłam.
-Nieźle ją załatwiłaś-szepnął i reszta pokazała kciuk w górę.
-Hahaha dzięki, ale bardziej gratulujcie Perrie!- i przybiłam z nim piątkę.
-Perrie, złotko! Mówiłem Ci jak bardzo Cię kocham?-wykrzyczał Zayn, szczerząc się jak mysz do sera.
-Yyyy...niech pomyślę...NIE!- powiedziała ironicznie, przy tym wymachując rękoma na wszystkie możliwe strony, przez co oberwałam w łeb -.-
-Auł!- wykrzyczałam oddając jej tym samym, na co spiorunowała mnie wzrokiem.
-No to teraz Ci mówię. Perrie, kocham Cię i jestem dumny że mam taką mądrą dziewczynę!- powiedział przytulając ją.
-Oj kotku! Ktoś musi w tym związku...-odrzekła dumnie na co wybuchliśmy śmiechem. Oj Perrie, Perrie. Rządzisz! :D
Podeszłam do blatu i zaczęłam przyrządzać bardzo skomplikowaną potrawę <czyt. płatki z mlekiem> i zasiadłam do stołu. Cały czas wymieniałam z lafiryndą nienawistnym spojrzeniem. Wszyscy z tej sceny mieli nie złą bekę, tylko nasz Harold zachowywał Poker Face. Pff! Chcę być po jej stronie, proszę bardzo. Ja go zatrzymywać nie będę. Owszem. Może i coś do niego czuję ale potrafię trzymać to na wodzy.
-Co dziś robimy?-zapytałam po śniadaniu.
-Może pójdziemy do Nando's?- wyrwał się pan żrem ile wlezie a i tak mogę jeszcze.
Walnęłam tylko Facepalm'a.
-A inne propozycje?- zapytałam.-Ale nie związane z jedzeniem!- dodałam szybko, bo już widziałam że Niall otwiera paszczę. A on otwiera ją tylko do dwóch rzeczy. Żeby coś zjeść albo powiedzieć coś głupiego.
-Może wesołe miasteczko?-zapytał Liam przytulając Dan.
-TAAAK! ROLERCOSTER!-wydarł się Lou na cały Londyn, tym samym strasząc Eleanor, która aż podskoczyła i spadła na podłogę.-Nic Ci nie jest kotku?
-Nie! Nic mi nie jest KOTKU!-wydarła się wkurzona.
-Dobra to zbierać dupy, za 15 minut widzę Was wszystkich pod drzwiami!-wydarłam się tym samym przerywając tą ich "sielankę".
Szybko pobiegłam do pokoju i poprawiłam włosy oraz makijaż. Po te, wprost zjechałam po poręczy na dół, bo jak się okazało prawie wszyscy już byli. Wszyscy oprócz pani lafiryndy, która miżdży godzinę.
-Już jestem kochani!-zawyła po pół godzinie czekania.
-Miało być 15 minut a nie godzin!-warknęła Eleanor.
-Po za tym, nie mów do mnie kochana!-dodała Danielle.
-Oj, ale to- mówiąc pokazała no to coś co zwie twarzą- potrzebuje pielęgnacji.
-To coś co masz na gębie tak czy siak wygląda jak gówno! Nie ważne ile będziesz "pielęgnować".- powiedziałam z pogardą za co dostałam nienawistne spojrzenie z jej strony. Ha, do kolekcji!-A teraz ruszać się!
Przez całą drogę czułam na sobie wzrok loczka na sobie, lecz ja usilnie go unikałam. Kiedy doszliśmy na miejsce, Lou od razu rzucił się na największą kolejkę górską. Niestety usiedliśmy Lou-Eleanor, Liam-Danielle, Zayn-Perrie, Niall- lafirynda i Ja z Harry'm.
-No to teraz można spokojnie porozmawiać-rzekł. Akurat kolejka ruszyła.
-A żeś se wybrał miejsce!-powiedziałam z ironią na co wzruszył ramionami- No to o czym chciałbyś rozmawiać?
***
Dziękuje tym osobom, które komentują! Naprawdę wiele to dla mnie znaczy. Ale pod ostatnim rozdziałem były tylko 4 komentarze. Ja swoich NIE liczę! Tak samo liczę tylko jeden komentarz na osobę! Teraz wstawiłam, ale to żeby przedstawić sprawę jasno.
5 komentarzy = nowy rozdział
Tym razem będę nie ugięta i nie wstawię do puki nie będzie 5 komentarzy. Kocham Was! xxx
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








