piątek, 20 lipca 2012

Rozdział dziewiąty :*

Szliśmy już od dłuższego czasu w niezręcznej ciszy. Nikt nie miał odwagi jej przerwać. Nie, no ja nie należę do cichych osób, więc koniec tego dobrego.
-A gdzie my tak właściwie idziemy?- zapytałam, nie spoglądając na niego.
-Emm...szczersze? Nie mam pojęcia. Przed siebie.
-To może usiądźmy na tej ławce, bo mi to takie iście przed siebie średnio odpowiada.- powiedziałam lekko zakłopotana. Zawsze przy nim, moja pewność siebie wyparowuję :/ Yych! Czemu ty na mnie tak działasz?! :|
Jak powiedziałam, tak zrobiliśmy. On na jednym końcu ławki a ja na drugim. Heh fajnie to pewnie wyglądało. I znowu cisza.
Dyskretnie zerknęłam w jego stronę i zauważyłam, że mi się przygląda.
-Czemu tak na mnie cały czas patrzysz?- zapytałam.
-C..co?-powiedział, potrząsając lekko głową. Widać wyrwałam go z rozmyśleń.
-Pytam, czemu tak na mnie cały czas patrzysz?- zapytałam ponownie obracając się całkiem w jego stronę. Nasze spojrzenia znów się spotkały.
-Bo mam na co. Jesteś śliczna.- kiedy to powiedział na jego ustach zagościł łobuzerski uśmieszek.
O nie! Nie, tylko nie to! Styles, musiałeś to mówić?! Przez ciebie wyglądam jak burak teraz. No po prostu czuję te ciepło w policzkach.
-I do tego jesteś taka słodka jak się rumienisz.- powiedział udając rozmarzenie na co ja tylko się krzywo uśmiechnęłam.
-Dziękuje.-tylko tyle udało mi się wykrztusić.
-I co ja mam o tym wszystkim myśleć?- pytałam samą siebie w myślach. Najpierw mnie całuje potem komplementuje...może mu się na serio podobam? Nie! Andżelika! Stop, o czym ty myślisz? Dopiero sama wczoraj mówiłam, że podobać to się może każdy każdemu a teraz sobie jakieś nadzieje robisz. Kurde, nadal o tym myślę. To tylko kolega i tak ma pozostać. Lepiej żebym skupiła swoje myśli gdzie indziej, na przykład...ładna dziś pogoda? Kurw..de żebym ja o pogodzie myślała. Boże, w psychiatryku na mnie czekają -.- Chociaż, jak bym miała tam trafić z Nim, to nie mogło by być tak źlee...Kurw..de <ograniczam przeklinanie> znowu wracamy do tematu. Miałam przestać. A jeśli ty mu się podobasz w TEN sposób? Ych! Głosie, który siedzi w mojej głowie i nasuwasz mi same tematy o Nim- ODCZEP SIĘ! Heh, to się nazywa bicie z myślami. Pff, chyba z głupotą!
Pewnie moje bardzo interesujące rozmyślania trwały by dalej, gdyby nie to, że Hazza jakimś tajemniczym sposobem znalazł się tuż koło mnie,a ja dopiero teraz to zauważyłam.
-O czym tak myślisz?- zapytał przysuwając się jeszcze bliżej, tak że się całą moją prawą stroną dotykaliśmy.
-O tym, jaka ja jestem głupia.
-Nie jesteś głupia!- zaprzeczył szybko czym mnie zdziwił.- Jesteś inteligentna. Oraz zabawna, szczera i wg. wspaniała!
W odpowiedzi tylko się nieśmiało uśmiechnęłam. On za to zaczął się na de mną pochylać, tak że po chwili prawie dotykaliśmy się wargami. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem na co on musnął moje wargi.
-Dla mnie jesteś najwspanialszą dziewczyną na świecie- szepnął, po czym wpił się zachłannie w moje wargi.
Kiedy się całowaliśmy, czułam jak tak zwane motylki w brzuchu chcą mnie rozerwać od środka i wylecieć by pokazać moje szczęście w tej chwili. Za każdym razem, gdy nasz dotyk się spotykał, przechodził mnie przyjemny dreszcz.
-Hazzuś!- ktoś krzyknął piskliwym głosikiem tym samym przerywając nasz pocałunek.
Koło naszej ławki stała dziewczyna <zdj.> i szczerzyła się do niego jak głupia.
-Amy?- powiedział chłopak z niedowierzaniem, gwałtownie wstając z ławki. Kiedy na nią patrzył, zdawał się zapominać o całym bożym świecie. I w tym zapomnianym świecie byłam również ja...
-Tak, tak to ja! Co ty tutaj robisz?- zapytała się ta Amy? Chyba tak jej było. Chyba była a nawet jest kimś ważnym dla niego sądząc po jego reakcji.
-O to samo mogę ja ciebie spytać.
-Ahh, teraz tutaj mieszkam. Przeprowadziłam się tu wczoraj z Marsylii. Boże, ile czasu cię nie widziałam.
-2 lata już. Dobrze Cię widzieć. Nic się nie zmieniłaś! No może trochę wyładniałaś- powiedział Harry z tym swoim uśmieszkiem :/ Jasneee! Praw jej komplementy! No bo co z tego, że przed minutą to ze mną się całowałeś, jak teraz przyszła ona?! Pewnie by jeszcze długo o mnie nie pamiętał, gdyby nie dźwięk mojego telefonu. Szybko spojrzałam na wyświetlacz: Niall.
-No co jest?- spytałam brata.
-Przychodzicie?- zajęczał.
-A co? Już się stęskniliście?
-Nooooooooo!
-Dobra, zaraz będziemy!- przed zakończeniem rozmowy, słyszałam jeszcze coś typu: Juchuu! Heh, co ja z nimi mam?!
-Harry, idziemy? Bo te głupole mówią, że się stęsknili.- O! Pan Harold, raczył chociaż w końcu na mnie spojrzeć! No cud!
-Taa, dobra- powiedział obojętnie.- a tak właściwie, to Andżelika poznaj moją...przy...przyjaciółkę Amy. Amy poznaj Andżelikę.
-Miło mi- taa, tak wiem, skłamałam.
-Mi również.- Powiedziała z entuzjazmem.
-Dobra! To drogi Haroldzie, kierunek dom.-powiedziałam.
-Taaa. Amy! Chodź z nami!- powiedział do MNIE obojętnie a do niej taak...radośnie? Nawet nie zwrócił uwagi na Harolda! Świetnie! Coś czuję, że nie polubię tej dziewczyny.
Przez całą drogę powrotną szliśmy w ciszy. To znaczy, ja szłam cicho, bo oni zawzięcie o czymś rozmawiali <nawet nie chciało mi się słuchać o czym> i co chwilę wybuchali śmiechem.
Kiedy tylko przekroczyłam próg domu pobiegłam szybko do salonu. O! Jak dobrze! Dziewczyny przyszły. Pod czas wczorajszego wieczoru zdążyłam się z nimi poznać i zdążyłam stwierdzić, że są super. Zaraz po mnie do pomieszczenia weszli państwo nie mogę oderwać się od siebie -.- Jak tylko pozostałe towarzystwo ich zauważyło, od razu ucichli, co jest do nich kompletnie nie podobne. Wszyscy wpatrywali się z nie dowierzaniem raz w Harr'ego a raz w tą całą Amy.
-Patrzcie ludzie kogo spotkałem w parku.- przerwał tą ciszę, po czym obaj rozsiedli się wygodnie na kanapie. Nawet ona. Czuła się po prostu jak u siebie.
W pomieszczeniu panowała grobowa cisza. Ale to nie była taka cisza. Ta cisza oznaczała napiętą atmosferę. W końcu Lou jako pierwszy przemówił.
-Ta, widzimy!- powiedział z...niesmakiem? Dziwnee...
Na odpowiedź, zrobili coś co mnie zabolało. Nie, nie pocałowali ale wtulili w siebie nawzajem. Pff! Zabolało tak samo. Nie mogąc dłużej przebywać w pomieszczeniu a NIĄ, szybkim oraz zdecydowanym krokiem udałam się do pokoju.


***
Potok słów się ze mnie leje. Nic tylko pisać!
Każdego kto przeczyta ten rozdział, proszę aby skomentował :***

środa, 18 lipca 2012

Rozdział ósmy :*

 Ciemność. Tylko tyle udaje mi się stwierdzić. Nie wiem gdzie jestem. Nie wiem, która jest godzina. Nic nie wiem. Idę w tej ciemności już jakiś czas. Tam. Tam coś jest. Podchodzę bliżej. To jakaś osoba  , chyba. Nie wiem kto to. Nie wiem czy go znam. Nie umiem rozpoznać danej osoby, bo nic nie widzę. Podchodzę jeszcze bliżej. Coś każe mi do niego się udać. Moje nogi same mnie prowadzą w kierunku tej osoby. Nie mam nad nimi kontroli. Słyszę głos w głowie. Kurwa! Co ja to?! Edward Cullen?! Ten głos wciąż wypowiada jedno i te samo słowo. 
Jestem już na tyle blisko że mogę go dotknąć. Wyciągam rękę jego stronę. Tak. Jego. Wiem, że to mężczyzna, choć nie wiem skąd. Dotykam lekko jego ręki. Aaa!!! Jasność. Wszystko nagle jest takie jasne... W końcu moje oczy się przyzwyczajają. Ten ktoś otworzył oczy. Otworzył oczy i zapanowała jasność. Co do cholery się dzieje?! Dotykam go jeszcze raz. Nasze spojrzenia się spotykają. Zieleń. Jakie on ma piękne, duże, zielone oczy *-* Nagle, zapomniałam jak się rusza. Stoimy tak i się na siebie patrzymy a w głowie ten sam głos, wciąż powtarza, jedno i to samo słowo co wcześniej. A mianowicie..."Przeznaczenie" 


-It's time to get up!- ktoś sterczy na de mną i mi to śpiewa przy dźwiękach gitary. 
Pff...jeśli ten ktosiek myśli, że wstanę, to się grubo myli! Przewracam się na drugi bok i mam wyjebane. 
-O nie! Nie będziesz nas tu olewać! Wstawaj!
-Kimkolwiek jesteś, radzę Ci opuścić to pomieszczenie i wrócić za parę godzin!-wykrzyczałam do poduszki.
-Jak przyjdziemy za parę godzin, to będzie pora aby znów iść spać, więc WSTAWAJ!
-Pfff!
-O co to, to nie! Nie będziesz mi tu kurde pff-wać na mnie! Jak nie wstaniesz dobrowolnie będziemy musieli użyć innych metod, więc wybieraj.
W odpowiedzi tylko nakryłam się kołdrą jeszcze bardziej. Tak, wiem! Ja to umiem udzielać inteligentne i rozwinięte odpowiedzi :D No ale jak mam wstać, skoro po głowie chodzi mi wciąż ten sen. A raczej osoba w nim oraz jego oczy. Bożee! Jakie on miał wspaniałe, duże, zielone oczy *-* 
Usłyszałam, że dane osoby wychodzą. Hahahahhah. To moja chwila. Buahahahahahahaha :D Nie no ogar :D
Szybko wstałam i zamknęłam drzwi :D Aha! Wreszcie będzie spokój. Podczas drogi powrotnej do łóżka zerknęłam na zegarek. O.o 13:00 O.o Aaa tam! Wakacje są w końcu :D A z resztą, poszłam spać po 1:00 więc spałam tylko 12 godzin. 
-Andżelika! Otwieraj te drzwi!- krzyknął widocznie już nie źle wkurzony Niall- No weź...-dorzucił już błagalnie.
Hahahah. dobijaj się do tych drzwi a i tak mam was gdzieś :D
-Andżela, chodź zejdź na dół. Zrobiliśmy śniadanie...No proszęęę...-tym razem odezwał się Harry. 
Hmm...i tak już nie zasnę :/ Po za tym, śniaadaaanieee :D Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
-No dobra...dajcie mi chwilę i do was zejdę, ok?
-Ok-odpowiedzieli chórem. 
Przed zamknięciem drzwi, zdążyłam jeszcze zobaczyć triumfalny uśmiech na twarzy loczka oraz oburzenie ze strony brata :D Hahahah :D Trza było ładnie poprosić jak Hazza a nie :P 
Poszłam do łazienki. Wzięłam szybką kąpiel i zrobiłam lekki makijaż. Dobra. Czas podjąć tą trudną decyzje. Ubiorę się w to. :D Jeszcze tylko włosy i ookk. Można schodzić. 
Kiedy tylko wyszłam na korytarz, poczułam jakiś wyśmienity zapach. O kurczę...odzywa się we mnie instynkt Niall'a :D Zeszłam szybko po schodach < czyt. schodek po schodku w tępię żółwia na wakacjach> i doszłam do kuchni. 
-Mmm! Co tak fajnie pachnie???- zapytałam węsząc. Teraz dopiero zauważyłam, że wszyscy już są przy stole. Upss...no ale cóż. Kocha, to poczeka :D
-Naleśniki! Chodź szybko, bo Niall tu zaraz pypcia dostanie!- powiedział Daddy z nosem w gazecie.
Wprost rzuciłam się na jedzenie, kiedy tylko dosiadłam do stoły. Pochłaniałam je jeden po drugim. Mmm. Ktoś kto je robił, to jest mój przyszły mąż, który będzie mi takie codziennie robić :D 
Kiedy tylko pochłonęłam ostatniego naleśnika, spostrzegłam, że wszyscy mi się przyglądają. Przeleciałam wzrokiem szybko po wszystkich zebranych i doszłam do wniosku, że u każdego, wyraz twarzy wyraża coś innego. <Tak, wiem! Znowu moja inteligencja się przejawia :D> U Harr'ego zdziwienie, u Louis'a rozbawienie, u Liam'a zrozumienie, u Zayn'a zamyślenie a u Niall'a dumę. W końcu tą ciszę przerwał brat.
-No wreszcie! Wreszcie widać, że jesteśmy spokrewnieni! Oh, duma mnie rozpiera.- powiedział, udając, że wyciera łzę na co ja go tylko wzrokiem zmroziłam.
-No ale na serio. Nie wiedziałem, że ty potrafisz tyle zjeść.-powiedział z nie dowierzaniem Zayn. 
Hahahah Zayn! Ty jeszcze wiele rzeczy o mnie  nie wiesz :D
-Oj tam, oj tam. Głodna byłam i tyle! A tak właściwie, kto dziś robił śniadanie?- zapytałam.
-Jaa...a co?- powiedział niepewnie Harry. 
-Aaa...nic. Tylko chciałam powiedzieć, że było pyszne!- po powiedzeniu tego przytuliłam go i dałam całusa w policzek. :* 
-Awww. Jak będę dostawał takie podziękowania, to ja mogę robić śniadanie codziennie!- powiedział uradowany. Na jego słowa wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Oj, mój ty słodziaku :* Noo...może nie mój...
Wszyscy pozmywaliśmy po śniadaniu <wyobraźcie sobie 6 osób przy zlewie którzy myją naczynia> i poszliśmy do salonu. Wzięłam Jully na ręce i usiadłam pomiędzy Louis'em a Harry'm. Nie ma Larrego Stylinsona, co to to nie! :D 
-Ej, patrzcie ludzie na ekran! Co oni nie wymyślą?!-wykrzyczał Zayn.
Szybko zerknęłam w podanym kierunku i to co tam ujrzałam mnie zamurowało. :O
-Wczoraj wieczorem, widzieliśmy znanego Niall'a Horana, jednego z członków One Direction, na zakupach. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że był on w towarzystwie pewnej uroczej blondynki. Niestety nie rozpoznaliśmy twarzy tej dziewczyny. Jednak z zdjęć zrobionych przez przechodniów widać, że ta dziewczyna nie jest mu obojętna. Nasi informatorzy, podobno widzieli jak się przytulają oraz całują < w policzek oczywiście>. Tak więc, czy mamy nową gorącą parę w show-biznesie? Przekonamy się już niebawem!-tak właśnie nawijała prezenterka w TV. 
Dobra, muszę to sobie poukładać. ŻE CO KURWA?! ŻE JA I NIALL?! Wszystko jasne, że mnie nie rozpoznali, bo ja miałam okulary i czapkę a ten gamoń nic. Ale ja i Niall?! Oooo bleeee! 
-No to gratuluje! Czemu nam nie powiedzieliście, że jesteście razem?- Lou, jak się nie zamkniesz to już nigdy więcej nie zjesz marchewki własnymi zębami! 
-Zamknij się!- tylko tyle udało mi się wydusić.
-Oj tam! No ale ty szybka jesteś. Najpierw namiętnie całujesz się z Hazzą a zaraz potem jesteś w związku z własnym bratem!
-Kurwa, Lou tobie na serio na mózg padło?!- tym razem to Niall nie wytrzymał. Zaczął wymachiwać łapami mu przed nosem i wygłaszać litanie na temat "Nigdy bym się nie związał z siostrą". 
-Ej, no weźcie się uspokójcie! Przecież nic się nie stało, a zawsze jak się będą dopytywać, to możecie powiedzieć, że to ty byłaś. Nie ma co wybuchać.- uspokajał nas Liam. 
-No niby...- przyznałam z niechęcią.
Ale ja nie z tego powodu wybuchałam. To Lou mógłby sobie te żarty darować a nie. I jeszcze wczorajszą akcje musiał przywrócić, bo by się nie obyło :/ 
-Dobra, nie wiem jak wy ale ja idę na spacer! Ktoś chętny?- zapytałam podnosząc się z kanapy.
-Ja z tobą pójdę!- wykrzyknął Harry kierując się za mną.
O kurcze. Nie wiem czy to taki dobry pomysł tak sam na sam. Jeszcze coś palnę.
-Okk.-powiedziałam drżącym głosem. 
Wyszłam na zewnątrz i już po chwili mój towarzysz do mnie dołączył. Oglądnął mnie od góry do dołu i się szeroko uśmiechnął.
-Mówił ci już ktoś, że pięknie dziś wyglądasz?- zapytał.
-Nie i dziękuje za komplement. Ty też niczego sobie.- odpowiedziałam na co on tylko się uśmiechnął. 
Ok. Więc zaczęło się dość przyjemnie. :)




***
Proszę, o to trochę dłuższy rozdział. 
Proszę aby każda osoba, która przeczyta ten rozdział, aby skomentowała. Bo z mojej ankiety wynika, że czyta 11 osób a komentuje 1-2. Raz zdarzyło się, że skomentowały 3 osoby. Tak więc proszę, skomentujecie :)
A tu pewne True Story :D







poniedziałek, 16 lipca 2012

Rozdział siódmy :*

-Dobra, tak więc: Nie podoba mi się to, że całowałaś się z Hazzą...
-Wiec dlatego byłeś taki zły?-zapytałam.
-Nie, nie!- zaprzeczył szybko.-ja po prostu..eh...nie chcę, żebyś cierpiała. 
-Czemu miałabym cierpieć?
-Bo widzisz-zaczął niepewnie- Hazza to jest flirciarz i podrywacz.Rzuca dziewczyny jeszcze szybciej niż je "zdobywa". A ja nie chcę, żebyś ty była jedną z jego kolekcji. Kocham Cię i chcę cię obronić przed tym złem. 
Szczerze zdziwiła mnie jego wypowiedź. Nie dość, że powiedział, że mnie kocha to jeszcze to z tym cierpieniem. :< Teraz dopiero chyba zdałam sobie sprawę, jakiego mam wspaniałego brata. Tak się tym wzruszyłam, że aż łza mi poleciała po policzku.
-Ej! Andżela! Nie płacz, ja nie chciałem Cię wystraszyć ani nic...
-Ale ja nie z tego powodu płacze!-przerwałam- Ta łza, to dlatego, że wzruszyła mnie twoja wypowiedź. Dziękuje. Dziękuje i też Cię kocham bracie. Za to, że tyle dla mnie robisz.- to powiedziawszy, mocno się w niego wtuliłam.
-Oj, bo ja sam się zaraz popłaczę!- powiedział udając oburzenie. Kiedy się od siebie oderwaliśmy powiedział- Dobra, fajnie było być kochającym się rodzeństwem ale jak by ktoś się pytał- tu zrobił pauzę i znacząco się na mnie popatrzył- WYPRĘ SIĘ TEGO! I radzę abyś ty też! :D
-Hahhahaah! Jaasnee! Jakaś rozmowa?! Nic nie było!- wykrzyczałam udając teatralnie zdziwienie.
-Hahaha! I za to miedzy innymi Cię kocham! A tak na koniec. To ty...no wiesz...
-Nie, nie wiem, Niall.
-Nooo...czujesz coś do niego?-spytał, chyba sam nie wierząc w swoje słowa.
Po usłyszeniu tego walnęłam Poker Face. Co mu mam powiedzieć? Co, jak ja sama nie wiem...no ale, skoro chwila prawdy to prawda :|
-Powiem prawdę! A mianowicie: Nie wiem!
-Ale, że jak? 
-A no tak. Lubię go. Nawet bardzo. Nie świadomie, traktuje go inaczej niż na przykład Zayn'a czy Louis'a. Ale raczej nie mogę powiedzieć, że to jest miłość. Ale znowu nie zauroczenie. Rozumiesz? Strefa pomiędzy. Nie mogłam go pokochać, bo do dzisiaj miał do mnie dystans. Pewnie sami to zauważyliście...
-Tak, widzieliśmy to. Przy tobie był taki...inny? Ale czemu do dzisiaj?- ja tylko wzruszyłam ramionami.
-Nie wiem. Dzisiaj chyba się to wszystko przełamało. Wiesz o co chodzi...on sam mi powiedział, że mu się podobam. Ale pff...sądzę, że i tak nic by z tego nie było. Boże! O czym ja wg snuje?!
-Ale nie rozumiem czemu miało by nie iść?
-Bo podobać, to się może każdy każdemu- to mówiąc poklepałam go po ramieniu.- dobra, koniec pieprzenia jakiś farmazonów! Przyszliśmy tu na chwile po karmę, a jesteśmy tu już godzinę z pustymi rękami ;)
-Taa fakt. Jak zaraz nie wrócimy to, będziemy mogli oglądać w drodze powrotnej swoje zdjęcia na listach gończych :D
Kiedy wyszliśmy ze sklepu, musiałam nieść 2 torby :X Przyszliśmy po karmę a wyszliśmy z zapasami jak na zimę, bo oczywiście Niall nie mógł iść tak na sucho jak on to stwierdził. Czasem to po prostu brak mi słów do niego. Pamiętam pierwsze słowa mamy jak się wyprowadził do domu i X Factorze.


Drzwi się po niem zamykają a mama mówi:
-Ehh...smutno tu będzie bez niego, ale przy najmniej lodówka odżyje!- I pokręciła głową z dezaprobatą.


Na samą myśl o tamtej chwili chcę mi się śmiać :D 
W końcu udało nam się doczołgać do domu. Kiedy tylko zobaczyłam mojego kot...mojego naszego <muszę przyznać z rezygnacją> kotka, rzuciłam się na nią <nie dosłownie :P> i zaczęłam się bawić.
-Co was tak długo nie było?- zapytał Zayn.
-Boo...Niall nie mógł się zdecydować, czy wziąć Marsa czy Twix'a.- powiedziałam z prawdą, bo owszem tak było, tyle że  trwało to góra minutę, bo się wkurzyłam i brat był zmuszony podjąć tą trudną życiową decyzje szybciej. :D
-I co wziął?- dopytywał. 
-No pomyśl. Znasz Go już wystarczająco, by znać odpowiedź.
-Twix'a?
-Nie, oba.:D




***
LUDZIE! PARTY HARD, NORMALNIE!!! Dzisiaj wybiło już ponad 1000 wyświetleń mojego bloga! Z tej okazji ImPrEzA!!! Oraz trochę Hazzy :D

*-*













sobota, 14 lipca 2012

Dzięki!

Dziękuje za blogi! Oczywiście nadal przyjmuje od was linki do pozostałych <:D> ale postanowiłam, że ja wam parę polecę :)

http://directioners17.blogspot.com/
http://smile-its-easy.blogspot.com/
http://cometo-mylife.blogspot.com/
http://steal-heart.blogspot.com/
http://eternity-with-one-direction.blogspot.com/
http://directioneeer.blogspot.com/
http://samemistakesstory.blogspot.com/
http://1dopowiadanie.blogspot.com/

Oraz polecam te, które mam wypisane z boku :) Te blogi, które są napisane z boku to blogi, które darzę pewnym sentymentem :) I to one są te najfajniejsze jak dla mnie :) :***

poniedziałek, 9 lipca 2012

Prośba...

Moglibyście dać mi linki do waszych blogów oraz do blogów które polecacie? Bardzo lubię czytać historie o 1D i chętnie wejdę! Tylko dane opowiadanie musi spełniać 2 warunki :D

1.Musi być o Harrym :D
2.Musi być przynajmniej 15 rozdziałów :D

Jak czytam wasze opowiadania, to czasem mi wena przychodzi :>
Z góry dzięki :****

Rozdział szósty :>

Już miałam je zamykać, kiedy zauważyłam, że na progu drzwi leży jakaś paczka. O.O Wzięłam ją do rąk i zaniosłam do salonu.
-Ej, ludzie! Patrzcie co tu mam...
-Co to? Może słodycze?- jak zwykle mój brat o żarciu -.-
-Debilu, ty tylko o jednym!- jeden mądry Liam :D
-Ale to się rusza- powiedziałam "lekko" wystraszona- ja tego nie otwieram!
-Ja też nie!- powiedziała reszta równocześnie. Taaa...miej 5-ęciu facetów w domu, a ty- dziewczyna- odwalaj czarną robotę -.-
-To może wszyscy otwórzmy równocześnie?
-Dobra, to na trzy-cztery! Trzy-czte-ry!
Wszyscy poderwaliśmy wieczko do góry i naszym oczom ukazał się śliczny mały kociak *-*
-O bożee...jaki słodki! Możemy go zatrzymać? Ploooooosssseeee....-zaczęłam swój monolog, wszyscy patrzyli się na mnie jak na wariatkę :] 
-Andżela wprost kooocchhaaa koty- zaczął tłumaczyć brat.
-To tak jak ja!- krzyknął szczęśliwy Hazza- wyjdziesz za mnie?
-Pfff...oczywiście :D -zaczęłam się z niego śmiać, z resztą tak jak wszyscy- to może zostać??? 
-No nie wiem jak wy, ale ja uważam, że zwierzątko 1D się przyda :D- powiedział Lou.
-No czemu nie..- dołączyła reszta.
-Tak! Kocham was ludzie! Teraz tylko bardzo ważne pytanie...jak będzie mieć na imię?- spytałam podejrzliwie.
No i się zaczęło. Zaczęli wymyślać jakieś bezsensowne imiona :/
-Marcheweczka! -krzyczał Lou.
-Demi Lovato!- Niall. On ma hopla na jej punkcie O.o
-Pogromca łyżek!- zgadnijcie kto -.-
-Ej! Czekajcie, czekajcie! Ja mam dwie propozycję, dla chłopca i dla dziewczynki, tylko najpierw trzeba wiedzieć na czym się stoi- no bravo Zayn! Chyba jeden trzeźwo myśli.
-Emm...to kotka.-oznajmiłam.
-W takim razie, będzie mieć na imię Zayna!
Zayna?! Ja pierdole...Zayna?! No tak! Na takie imię mógł wpaść nie kto inny jak pan Malik -.-
-No chyba cię coś?! Jeszcze czego!-oburzyłam się. 
-No to skoro jesteś taka mądra, to co ty wymyślisz?- a wymyśle 100 razy lepsze drogi Zaynie ;]
-A żebyś wiedział, że wymyśle i będzie super! Na przykład...Julie? 
-Hmm...ładne. Skąd pomysł aby akurat te imię?-zapytał Harry.
-No bo ja bym chciała, żeby moja córka miała tak na imię, no a że dzieci nie planuje to mogę tak nazwać kotka :)- powiedziałam niewinnie, lekko speszona.
-Nie wiem jak wam, ale mi pasuje...- powiedział lokers.
-Spoko, może być :)
-To ja idę do sklepu po karmę. Kto idzie ze mną?- zapytałam.
-Ja mogę iść- powiedział Niall. Oj coś czuję, że to nie dlatego, że chcę się przejść :x 
-Emm..spoko...
Wyszliśmy z domu. Całą drogę spędziliśmy w ciszy :< To u nas nie jest normalne, bo albo się kłócimy, albo normalnie gadamy <oczywiście, częściej to pierwsze :D> Kiedy weszliśmy do sklepu, brat się w końcu odezwał.
-Andżelika? Bo wiesz, ja specjalnie chciałem iść z tobą, bo ja chcę pogadać...
-Tak myślałam :D-ten tylko zrobił zaskoczoną minę, na co ja się wyszczerzyłam :D- za dobrze cię znam braciszku :]
-Heh, no bo ten temat jest delikatny...
-Delikatny? Wal prosto z mostu!
-Dobra, tak więc: Nie podoba mi się to, że całowałaś się z Hazzą...


***
Wróciłam! Przepraszam, że mnie tak długo nie było, ale moi "kochani" rodzice za wszelką cenę chcieli mi zorganizować czas i przez cały tydzień byłam zaje***! Ale teraz oni będą w pracy i znów będę pisać :D Koment pliss... *-*

niedziela, 1 lipca 2012

Rozdział Piąty :*

Ubaw?-spojrzał na mnie znacząco Hazza.
O nie! Pewnie zaraz powie, to co się tam działo...
-No ubaw, śmiech...-zaczął wymieniać Niall.
-Niall, kretynie! Wiem co to jest ubaw!
-Ej, ludzie! Eleanor przyjdzie za godzinę, to się poznacie- Tak! Dzięki Lou za wybawienie :D
-To może zaproszę też Danielle?
-Czemu nie, chętnie je poznam :)
-To dobrze bo one są twoimi fankami tak jak by, i wiesz co mi Dan powiedziała? Że spełniam jej marzenie, hahhaha!
-Hahahah! No baa! Kto by nie chciał poznać mojej szlacheckiej osoby hahah!
Teraz dopiero zauważyłam, że Lou od dłuższego czasu, dokładnie studiuje mój strój :D
-Tak Lou! Dokładnie tak! Paski i czerwone rurki.-powiedziałam zadowolona. Wszystkie oczy zostały skierowane na mnie i po chwili wszyscy wybuchli niepohamowanym śmiechem.
-Ej, ty, marchewka!-krzyknął Zayn.-jak ja ubrałem paski, to goniłeś mnie przez cały dom a potem dosłownie to ze mnie zdarłeś! A jej? Nic nie zrobisz?-dodał z oburzeniem.
-Nie, bo jej wolno!-hahahah mi wszystko wolno, a jak :D- To moja młodsza siostrzyczka!-to powiedziawszy, przytulił mnie i pocałował w czoło :>
-Ejże karotenie, poszukaj se własnej młodszej siostrzyczki!- oburzył się Niall. Oj słodziaku, mójjj!
-Hahah! Dobra, ludzie zamierzacie cały dzień spędzić w kuchni?! Chodźmy do salonu.-powiedziałam.
-Ok, ale ty nie idziesz?- powiedział zdziwiony loczek.
-Idę,idę, ale najpierw sobie sok wezmę- to powiedziawszy podeszłam do lodówki.
Otworzyłam lodówkę, wyjęłam sok pomarańczowy i już chciałam ją zamknąć ale ktoś mnie uprzedził. Odwróciłam się gwałtownie, żeby zobaczyć kto to i moim oczom ukazał się Harry, który był "niebezpiecznie" blisko mnie. Oparł jedną rękę o drzwi lodówki i spojrzał mi głęboko w oczy. Mogłabym przysiąc, że teraz widzi mają duszę. Jeśli to jest w ogóle możliwe...
-Mam jedno małe pytanie...-zaczął.
-Nie za dużo jak na jeden dzień?
-Niee...tak więc- powiedział nie pewnie- czemu mówiłaś, że boisz się horrorów?
O nie...znów wracamy do tematu...:/
-No bo widzisz emm...-nie no zaczęłam się jąkać- lubię się przytulać *-* mam to po Niallu...-wyznałam słodkim głosikiem.
-I to jest jedyny powód?
-Tak, oczywiście...-skłamałam. On chyba to wyczuł, bo znów zaczął się przybliżać. Teraz mogłam poczuć jego oddech na moim czole. Tak, czole. Jestem od niego dużo niższa i jeszcze musiałam ubrać trampki -.-
-A może jednak jest coś jeszcze?- jaki on dociekliwy <włączcie sobie  piosenkę>. Ja tylko spuściłam głowę i zaczęłam obserwować sznurowadła. On, przytrzymał moją głowę i zmusił do tego abym w ciąż patrzyła mu w oczy. Jeszcze bardziej się przybliżył i lekko schylił by móc musnąć moje wargi. Powtórzył to jeszcze jeden raz, drugi, trzeci i widząc, że nie mam nic przeciwko, wpił się zachłannie w moje usta. Ja nie pozostając mu dłużna odwzajemniłam pocałunek. Odłożyłam sok na blat kuchenny i objęłam jego głowę obiema rękami. Bawiłam się jego loczkami na zmianę gładząc po karku. On za to, błądził rękami po moich plecach. W pewnej chwili, położył swoje ręce na moich biodrach i delikatnie mnie podniósł, po czym posadził na blacie. Opatuliłam go moimi nogami. Nasze języki dalej wirowały w szalonym tańcu namiętności. Pewnie ta niesamowicie przyjemna chwila trwała by jeszcze dłużej, gdyby nie to, że ktoś znacząco odchrząknął -.-
-Ehem!- to był Lou. W tej chwili oderwaliśmy się od siebie. Spostrzegłam, że pewnie już od dłuższego czasu  cała szóstka nas obserwuję. Szóstka, bo przyszły Eleanor i Danielle. Zeskoczyłam pośpiesznie z blatu i podeszłam do dziewczyn.
-Cześć, dziewczyny! Jestem Andżelika.
-Cześć! Jestem Eleanor.
-A ja Dan.
-Miło mi. Może już chodźmy do tego salonu...
-My już tam byliśmy z jakieś...hmmm...15 minut.- powiedział wściekły blondas.
15 minut? Wow, trochę to trwało...ale go nie rozumiem. Czemu on jest taki zły?!
-Taa...-nie wiedziałam co powiedzieć. Najchętniej spaliłabym się ze wstydu.
-My już dawno chciałyśmy Cię poznać- zaczęła Dan, widząc moje zakłopotanie- Naprawdę, jesteś świetna!  Masz niesamowite piosenki oraz głos. Jesteśmy fankami...
-Dziękuje. Naprawdę, nawet nie wiecie ile te słowa dla mnie znaczą.
Po moich słowach poszliśmy do salonu. Liam włączył TV na pierwszy lepszy program muzyczny i na ekranie pojawiła się moja osoba. Szczerzę? Nienawidzę oglądać siebie w telewizji. Akurat leciało TOP 5 moich piosenek.
-Liam, przełącz to szybko!- rozkazałam.
-Spróbuj kotku przełączyć a nie będziesz miał miło- powiedziała słodko Danielle.
-Ale no nie mówcie, że chcecie to oglądać?!
-A czemu nie? My Cię uwielbiamy :D
-Szkoda, że ja siebie nie...-to powiedziawszy próbowałam wyrwać pilota tatuśkowi ale na marne, bo Dan i El złapały mnie w pasie i usadowiły koło siebie. Yyyy...zamknęłam oczy i zatkałam uszy, ale i tak słyszałam echo swojej osoby i głos El, która śpiewała refren piosenki mi do ucha -.- Po chwili dołączyła do niej i Dan. Zmroziłam je obie wzrokiem po czym zrezygnowana sama zaczęłam podśpiewywać.
-Jeszcze jedna piosenka i koniec- powtarzałam sobie w myślach.
Nagle, usłyszałam dźwięk dzwonka od drzwi.
-Ja otworzę!- krzyknęłam i poderwałam się z miejsca.
Szybko podbiegłam do drzwi i je otworzyłam, jednak za nimi nikogo nie było O.o Jeszcze raz spojrzałam na prawo i lewo, jednak nic. Już miałam je zamykać, kiedy zauważyłam, że na progu drzwi leży...


***
Udało się! Napisałam! :D
Jeśli to czytasz, to komentuj :)